A za lat dwadzieścia

Zelenski

Proza poetycka. Fantastyka utopijna.

Daniel Głuch

* * *

A za lat dwadzieścia – pomarzmy przez chwilę – leniwa kanikuła, Kijów, lato, skwar.

Tłum w Parku Maryjskim na elektro-rolkach, cykają selfiki z widokiem na Dniepr.

Ze stadionu Dynama dobiega muzyka – dudniący retro-synthpop przenika przez gwar.

Pod Pałacem Maryjskim trochę jakby luźniej – kilku naganiaczy zaprasza na spektakl. Chętnych mało-wiele, na połowę miejsc.

Ma tu swą siedzibę Kabaret Zełenskiego – prezydent po drugiej, niezbornej kadencji dostał kąt od miasta, powrócił na „stejdż”.

Bez wielkiej furory. Skecze z czasów wojny: Putin, co go zmogła charkowska herbatka – co tu kryć, przyznajmy, trochę jednak żen.

Lecz publika klaszcze. Zachodni turyści. Dżinsowi dziadersi, ckliwy Silver Age.

Zełenski się kłania, przytył i wyłysiał, za ciasny podkoszulek i niemodny hełm.

Młody Kijów nie czuje wcale tych klimatów. Że czołgi, że kula, ojczyźniany kit…

Ze stadionu Dynama duchotę południa przecina ze świstem synthpopowy hit.

03.2022

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.