Ukraina Fantastyczna cz. 3 – Jurij Szczerbak – Ósma okupacja Ukrainy

Szczerbak

Prezentujemy tłumaczenie obszernych fragmentów tekstu (nie udało się zdobyć zgody na publikację całości) autorstwa nestora ukraińskiej fantastyki Jurija Szczebraka

Tekst ukazał się dwa lata temu (20.01.2020) na łamach czasopisma Obozrevatel i myślę że mógł się mocno zdezaktualizować w obecnej wojennej sytuacji.

Tekst był wówczas zdecydowanie nieprzychylny obecnemu przywódcy Ukraińców. Zełenski jest traktowany jako niepoważny, nieprofesjonalny, kontynuator polityki zdrady i wyparcia się państwowości Ukrainy. Sam Szczerbak prezentuje stanowisko nacjonalistyczne (akcentuje podmiotowość Ukrainy, ale też jest silnie „antyelitarny”). Z naszego punktu widzenia może zaskakiwać że elity finansowo-liberalne są ewidentnie kojarzone z orientacją prorosyjską.

Dla mnie ważne i interesujące jest spojrzenie człowieka który przeżył niemal wszystkie fazy komunizmu jako poczytny pisarz oraz bardzo aktywny polityk i działacz w pierwszych latach ukraińskiego państwa. Znając pobieżnie życiorys i twórczość Szczerbaka stwierdzam że jest to miks Lema (podejście do SF od strony nauki, z wykształcenia lekarz), Wnuka-Lipińskiego (zaangażowanie polityczne), Jęczmyka (niemal zbieżność życiorysów oraz podobieństwa poglądów politycznych) i może nawet Kapuścińskiego (jego najbardziej poczytna książka to reportaż).

Obecna sytuacja stawia Zelenskiego w znacznie bardziej pozytywnym świetle. Ale szczerze nie chcę oceniać wewnętrznych spraw Ukraińców na których, nie mieszkając tam, zwyczajnie znam się bardzo słabo. Choćbym nie wiem ile przeczytał opinii ekspertów.

W obecnej sytuacji wojny modne jest kwitowanie, że różne wypowiedzi (np. krytykujące Zełeńskiego) są rosyjskim trollowaniem. Podkreślam że poniższe opinie są przede wszystkim antyrosyjskie i pisane z punktu widzenia ukraińskiej niezależności. A ocena ukraińskich władz jest brana z innych czasów i Ukraińcy mają do tego prawo.

Dla mnie ważny jest znak, że ukraińscy pisarze SF nie są oderwani od krajowej rzeczywistości i na sposób intelektualny angażują się w walkę o niezależność swojego państwa.

Posłuchajmy autora, który zasłużył by go słuchać

* * *

Ósma okupacja Ukrainy

Urodziłem się w Kijowie w 1934 roku. Miałem więc dostatecznie dużo czasu żeby obserwować następujące po sobie epoki życia (a może umierania) Ukrainy. Sam nazywam te epoki „okupacjami”, bo tak się źle składa że większość czasu nastaje na nas jakaś złowroga zewnętrzna siła.

Do teraz naliczyłem się ośmiu takich okupacji. Począwszy od przedwojennej stalinowskiej, której kulminacją było ludobójstwo Głodomoru, potem mieliśmy niemiecką z bezlitosnym wyniszczeniem Ukraińców oraz ekstreminacją Żydów, po niej nadeszła powojenna rdzenna okupacja stalinowska – z masowymi represjami MGB przeciwko powstańcom OUN-UPA i Ukraińcom podejrzanym o „burżuazyjny” nacjonalizm, następną mamy – kukurydziano-antychrześcijański czas Chruszczowa, rusyfikację Breżniewa-Szczerbyta – i tak dalej, aż do ostatniej – ósma okupacja Ukrainy prowadona przez humorystów, wesołków, beztroskich rozjemców, przypominających bolszewików z lat 1914-1918 którzy bratali się teutońskimi wrogami. Co prawda robili to jednak idealiści leninowscy za pieniądze niemieckiego sztabu generalnego.

Ta ósma okupacja Ukrainy miała być erą dobrobytu, czasem dobrych posadek, natychmiastowego pokoju na terytoriach, na których toczy się śmiertelna bitwa z rosyjskim okupantem. Szybki wzrost gospodarczy i całkowite przetasowanie krajowych kadr, wymianę starych na nowych i czystych ludzi.

Jakie są tego efektu zajrzyj do własnych kieszeni i czytaj wiadomości na przełomie 2019 i 2020 roku.

Specyfiką tej okupacji jest to, że w przeciwieństwie do siódmej, poprzedniej, nie wymagała użycia wrażego specnazu i czeczeńsko-kozackich oddziałów Mordoru na Krymie i Donbasie, ale była prowadzona głównie przez nasze własne zasoby.

Możliwe że nie obeszło się bez globalnego spisku finansowo-liberalnej plutokracji, które mają za cel zniszczyć krnąbrną i niepokorną Ukrainę i zadać śmiertelny cios ukraińskim nacjonalistom z ich postulatami, streszczającymi się do haseł Armia-Język-Wiara i przywrócić utracone terytorium do euroazjatyckiego imperium Putina-Dugina-Prochanowa.

To są nasi sąsiedzi, krewni, dawni przyjaciele.

W większości ci ludzie żyli nie dostrzegając wokół siebie Ukrainy, nie znając jej historii i języka. Uwielbiali Bułhakowa i uważali Puszkina za jedynego i głównego poetę świata, wnosząc w swoją dorosłość wpojone w przedszkolu hasło „pokój i przyjaźń”. Nigdy nie postrzegając Ukrainy jako odrębnego państwa, o które trzeba walczyć i bronić jej interesów, uważali ją jedynie za formalną nazwę geograficzną: może to być Mała Rosja, Nowa Rosja, Riazańska Rosja, Stepostan lub Południowa północ. Co za różnica.

Autor wyżywa się na elicie a nobilituje prosty lud:

I patrzyli oni na tubylczych Ukraińców, stłoczonych na bazarach, w pociągach, klękających na wsiach lub na miejskich budowach. Ci wspaniali ludzie, którzy dziś okupują Ukrainę, patrzyli z góry, jak zacofani chłopi, plemię bez perspektyw – poszli na masowe protesty, chwycili za broń i zaczęli ginąć w bitwach z okupantami.

Pragnę, żeby ten proces przebiegał szybciej – bo każdy dzień okupacji przybliża nas do zrujnowania ukraińskiej państwowości.

I ten wielki, ale naiwny naród, żyjący w złudzeniach – początkowo nie dostrzegał śmiertelnego niebezpieczeństwa. Tak zdrowy organizm nie postrzega komórek rakowych jako obcych, wrogich i nie rozwija na nie odporności.

Autorowi wyraźnie nie pasuje to że przywódca jego kraju jest aktorem, a nie „specjalistą”.

O czym myśli nowy przywódca nieszczęśliwej, ponownie okupowanej Ukrainy? O czym marzy, patrząc z peczerskiego wzgórza na wieczną Rzekę płynącą majestatycznie? O rewolucji cyfrowej? O połączeniu i nowym podziale resortów? O wiecznej przyjaźni z Putinem? O przestarzałych słowach Tarasa Szewczenki „реве та стогне” (ukraińska strofa pokroju naszego „wypłynąłem na suchego przestwór oceanu”)? O zapachu szoarmy w Kijowie, szczerze mówiąc, bardziej typowym dla Baku, Tel Awiwu, Teheranu? O nowych, globalnych rolach w serialach telewizyjnych, w których prześcignie Clinta Eastwooda, Harrisona Forda, Brada Pitta, Sylvestera Stallone i Toma Cruise’a?

Dalej:

A może pamięta los Emile Constantinescu, prezydenta Rumunii, inteligentnego prozachodniego profesora, który otaczał się amatorami, poniósł porażkę i został zmuszony do dobrowolnej rezygnacji. Może pamięta słowa skruchy Constantinescu: „Popełniałem błędy, ufałem ludziom, którym nie musiałem ufać”.

Ale najprawdopodobniej Najwyższy Sługa nie zna ani nie słyszy o imieniu Constantinescu.

I konkluzja

Plemię komików i „twórców pokoju” mogło narodzić się tylko na „niepodległej” Ukrainie, kierowanej przez postkomunistów i gangstersko-oligarchiczne nienarodowe grupy. W kraju, w którym dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy SBU i MSW, wojskowych i urzędników, prokuratorów, zastępców i sędziów zdradzili i przeszli stronę okupantów. Zrobili to na Krymie i Donbasie i byli gotowi zrobić to samo w Charkowie, Odessie i wszędzie tam, gdzie porosła zielona pleśń narodowego zapomnienia, zdrady i utraty wiary w przeznaczenie Ukrainy.

Wszystko zależy od nas samych.

Jurij Szczebrak

Tłumacznie redaktor Forlong Gruby

Zapisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowych wpisach.

Zaproszenie od redakcji.
Jeżeli chcesz wyrazić polemikę.
Lub jeżeli w ogóle podoba Ci się nasze medium i chciałbyś przez nasz kanał coś wyrazić. Zapraszamy. Pisz do nas. Może się uda.
Nie musimy się zgadzać.
Albo inaczej – musimy się zgadzać co do jednego: pluralizm jest OK i każdy ma prawo do swoich poglądów.


Forumlarz kontaktowy

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.