Ksiązkowa Trasa W-Z

WZ

Krótkie refleksje o ksiązkach starych, nowych i jeszcze starszych. Poszeregowane ze Wschodu na Zachód.

* * *

Shusaku Endo

Milczenie

To powieść, która wyszła jeszcze za PRL-u (musiałem kupić wymięty egzemplarz przez allegro), a teraz być może będzie wznowiona z okładką filmowa (jak do kin wejdzie w grudniu film Scorsese).

Generalnie jest to mocno przygnębiająca (a przy tym krótka) rzecz o ostatnich portugalskich misjonarzach w Japonii, przed ostatecznym wytępieniem tam chrześcijaństwa (po kilkudziesięciu latach gościnnego ich przyjmowania, gdy powstawały kościoły i przybywało wiernych).

Ale w połowie XVII w. nastąpił odwrót, represje i późniejsza izolacja Japonii na 200 lat. Dzisiaj jest tam 1 % chrześcijan. A powieść jest ciężka i smutna, choć napisana raczej prostym językiem. Taki traktat o niemożności; o sytuacjach bez wyjścia. O torturach i wyrzekaniu się wiary. O próbie ocalenia Boga w sercu mimo formalnych odstąpień – i gnębieniu ludzi przez system. O upadku ideałów. Jest tam pod koniec jakiś cień nadziei, ale raczej wątły…

Generalnie lektura łatwa (literacko) i zarazem trudna (tematycznie). Ciekawe, co z tego zrobi Scorsese, “mistrz kina brudnego”? (który w wywiadach opowiada teraz, że chodził do katolickich szkół i w młodości dużo dla niego znaczyła wiara)?

Szalony Paszeko

* * *


Jacek Dukaj

Imperium Chmur

Piękna, wysmakowana, trochę dziwaczna konstrukcyjnie proza.

Zastanawiam się, na ile Jacek wzorował się tu na klasycznej literaturze japońskiej; podejrzewam że właśnie ona nadała tekstowi taki właśnie kształt.

Obiektywnie przyznaję, że opowiadanie (mikropowieść) można odbierać jako nudne. Fabuła nie galopuje, fajerwerków nie ma, narracja jest stonowana, oszczędna (znów – czy nie z tym właśnie kojarzą się nam Japończycy? Kto tam był, to wie lepiej).

Dla mnie w każdym razie jest to tekst wyborny, ale zarazem i kolejne potwierdzenie tezy, że dawny Dukaj już nie wróci.

Trzydzieste Plenum

* * *


Fiodor Dostojewski

Skończyłem

Braci Karamazow!

Ależ to kawał literatury. Kamień milowy. Trudno zebrać myśli, by opisać, jaka to książka.

Naprawdę wstyd mi, że tak długo leżało to u mnie w poczekalni do czytania. Dostojewski mistrz!

Co ciekawe, nie tak dawno Ruski zrobili fajny serial, jest na jutubie – taki kostiumowy, kanoniczny, nie jakieś wymysły jak np. Czesi. Ciekawie jest też na jutubie pokazana scena z filmu z czasu ZSRR – rozmowa Iwana z diabłem, aż dziwne, że to wtedy przeszło. No ale skoro Boga nie ma – wszystko wolno (co oczywiście nie pada tak jednoznacznie w książce…ale jest 😉

W tej książce jest wszystko o czym trzeba pisać, o czym lubię czytać: jest i Bóg, i diabeł, i zbawienie, i potępienie (pierwszy raz dotarło do mnie, że prawosławie interpretuje ogień piekielny jako u k o j e n i e w mękach dusz potępionych, wobec bólu po odrzuceniu prawdziwej miłości Boga) i miłość, i namiętność, i miałkość i banalność zła, żądzy, fascynujące przemowy sądowe (postać adwokata Dimitra oparty był na osobie polskiego prawnika Włodzimierza Spasowicz- w mrocznych czasach egzaminów na aplikację, z wiedzy “ogólnej” to było jedno z pytań egzaminacyjnych).

Ech, nadużywane określenie: EPICKOŚĆ – w tym przypadku jest właśnie na miejscu.

Z naszych, to może Prus „Lalką” pisał w tej samej lidze, może Żeromski, Reymont „Chłopami”, Józef Mackiewicz…

Ze współczesnych chyba tylko Dukaj zbliżył się „Lodem” do tej klasy.

Ryszard Ochudzki

* * *


Eustachy Rylski

Stankiewicz. Powrót

Tak dobrej językowo, szanującej czytelnika polskiej prozy, to ja już dawno nie czytałem.

A i dla miłośników klimatów wschodnich przełomu XIX / XX wieku powinna to być literacka uczta.

Książka jest debiutem imć Eustachego, z lat 80-tych, ale nowe wydanie jest przejrzane i poprawione, i to czuć, bo językowo jest po prostu bezbłędne.

Ach, ta zapomniana uroda polszczyzny i ta realistyczno-psychologiczna, iście XIX-wiecznej narracja…

Szalony Paszeko

* * *


Oleksij Czupa

Dziesięć słów o ojczyźnie

Świetna rzecz

– po pierwsze – w końcu jakaś ukraińska książka wydana w Polsce

– po drugie – w sumie to jest książka w dużej mierze o Polsce. Dzieje się w super miejscu – na Warszawskiej Pradze – umiłowanej przeze mnie i przez Ukraińców części Polski, może to przez tą cerkiew?….

– po trzecie – oddaje bardzo wiele wspólnych myśli młodych ludzi Polaków i Ukraińców

– po czwarte – świetnie się czyta i jest o miłości

– po piąte – w ogóle się nie czuje że pisał do Ukrainiec – tak jakby Polak i bardzo wiele słów krytycznych względem Ukraińców, ale nie tak “na chama” jak to polskie elity walą w Polaków, tylko bardzo inteligentnie – ogólnie że Ukraińcy są jak dzieci i że zupełnie nie myślą o historii i przeszłości.

– po szóste – w końcu jakaś ciekawa inicjatywa literacka naszych Studiów Wschodnich

– po siódme – wkład Władimira Putina w literturę jest tu taki, że autor pochodzi z Donbasu.

Forlong Gruby

* * *


Paweł Jasienica

Polska Piastów
Polska Jagiellonów

Długo by mówić. Ale po prostu może skwituję, ze przez jakiś czas żałowałem że nie nazywam się Paweł Jasiennica.

Jak na tak stary esej – brzmi fenomenalnie. Fascynujący język, fascynująca historia. Taki Tyrmand się zestarzał, taki Jasiennica nie.

Wspaniale wzbudza w człowieku emocje, sympatie i antypatie. A przede wszystkim wzbudza miłość i podziw dla Polski. Gdyby Kazik przeczytał Jasienicę, nie powstałoby „nie lubię już Polski”.

Jak czytałem zwłaszcza Polskę Piastów – uznałem, że to ciekawsze niż Gra o Tron.

Forlong Gruby

* * *


Maciej Parowski

Twarzą ku ziemi

Strasznie dużo ruchania, nie spodziewałem się po Autorze.

Książka podobała mi się.

M

* * *


Władysław Reymont

Ziemia obiecana

Lubię przypominać sobie po latach niektóre lektury. Dramatem szkolnictwa jest to ze lektury przesunięte są w fazie z rozwojem czytelnika o dobre +10 lat…

Lobo

* * *


Antologia “Inne Światy”

Małecki – fajnie napisane, są mechy, zakończenie niby jest, ale chciałoby się więcej.

Szmidt – bez wielkich ambicji ale bardzo mi się podobało. Tak powinno być w książce o mechach.

Chutnik – jakiś brudnopis ze śmietnika ledwie nawiązujący do tematyki.

Mróz – pilot okrętu czasu znakomicie dogaduje się z wieśniakiem z lat 30 bo ten często chodził do gminnej biblioteki. Poziom opek z jakiś najpradawniejszych zinów.

Kańtoch – dobre.

Orbit – ile razy mogę czytać o zjebanym życiu iluś tam osób?

Zielińska – ciekawe, tyle że jak większość współczesnych opek nie ma finału kory coś wyjaśnia.

Jadowska – recenzje w necie pozytywne, ale mnie wkurwiło że to pierwsza część cyklu opek, zapłaciłem za książkę a nie katalog próbek.

Żulczyk – niby komediowo, słabo pasuje do reszty.

Dukaj – ależ się wynudziłem.

M

* * *

Małecki – jak to u niego, napisane znakomicie. Ale treści trochę mało, a zakończenia łatwo się domyślić krótko po przekroczeniu połowy tekstu.

Szmidt – ma niezłe momenty, ale dla mnie trochę kuriozalne. Może dlatego że nie podchodziłem do książki tak, jak przedmówca, czyli nie założyłem z góry, że zasiadłem przy „kiążce o mechach”

Chutnik – bełkot, nie zmogłem

Mróz – kuriozum jakieś. Większość tekstu to wywody w których jeden bohater streszcza drugiemu, i wzajemnie, swoją wersję historii świata. Nie znam tych bestsellerowych książek mistrza, ale jeśli prezentują podobny poziom, to jestem przerażony ich popularnością. Mimo wszystko chcę wierzyć, że jest inaczej, że Mróz na swoim polu sprawdza się dobrze, a tu chciał wejść na pole cudze i myślał, że powie tam coś nowego. Nie dość, że nie powiedział, to jeszcze w bardzo marnym stylu ograł temat, który przerobiono już setki razy, na dziesiątki sposobów, w znakomitej większości lepszych niż niniejsze opowiadanie. Nie zabraniam temu Mrozu wstępu do fantastyki oczywiście, ale proponuję więcej oryginalności i własnego spojrzenia, bo ani to świeże, ani dopracowane.

Kańtoch – niby fajne, ale do końca nie skumałem.

Orbitowski – kontynuuje prozę bez dialogów i kontynuuje przerabianie historii Polski. Wyszło bardzo dobrze, jak zwykle i dołująco jak zwykle. Acz motyw wilczy uważam za nieograny do końca, raczej pretekstowy dla fabuły właściwej.

Zielińska – zastanawiałem się, czy motyw ojca, który potrafi rozmawiać z mechami, to jakiś odprysk “Lodu”. A ogólnie – wolałem jak Twardoch pisał o familokach. Niewiele też wiadomo o świecie przedstawionym, co, przyznam, trochę intryguje, ale i trochę irytuje.

Jadowska – może być. Tatarski klimat niezły, ale rozwój fabuły już taki sobie. Wstęp do historii, nie historia.

Żulczyk – nie dałem rady

Dukaj mi się bardzo podoba, choć rozumiem, że może nudzić.

Trzydzieste Plenum

PS. Powołaną ad hoc nagrodę za najbardziej żałosny, a w założeniu śmieszny, żart, dzierży Szmidt za wkręcenie w tekst postaci Hitlera. Znaczy nie sam fakt, ile za wykonanie.

* * *


Jacek Dukaj

Serce Ciemności

Bardzo mi podchodzi takie ujęcie tematu.

Trochę “ramot” XIX wiecznych by mogło przejść podobny lifting translatorski, i od razu “byłoby życie na osiedlu…”

Ochudzki Ryszard

* * *


Cezary Zbierzchowski

Distortion

W normalnym świecie (ale polski fandom rzadko kieruje się prawami tegoż) jednym z głównych faworytów do Zajdli byłoby „Distortion” Czarka Zbierzchowskiego. I słusznie, bo znakomita to powieść, choć nierówna.

Pierwsze 60% zbyt długie, opisów wojennej codzienności jest za dużo, bez szkody dla fabuły można by część z nich nie tylko wyciąć, ale i losowo pozamieniać kolejnością.

Za to szeroko rozumiana końcówka – o jasny gwint. Mocna i znakomicie podana.

Tych, którzy niezbyt doceniają „Holocaust F” uspokajam – nie ma tu śladu po tamtejszym chaosie i akcji dla samej akcji.

Trzydzieste Plenum

* * *


Jerzy Grundkowski

Annopolis

Dwa połączone zbiory opowiadań w tomie wydanym przez Sedeńkę (plus jeden dodatkowy tekst, odnaleziony ponoć w biurku pisarza).

Bardzo, bardzo dobre.

Szalony Paszeko

* * *


Andrzej Ziemianski

Dziennik czasu plagi

Fajne gówno klasy premium. Bezpretensjonalne popłuczyny po Mad Maxie – ale z ambitniejszymi (filozoficznymi, psychologicznymi, socjologicznymi) wstawkami!

Jest dużo o motórach. Scena seksu na motórze w pełnym pędzie – na pewno w jakimś top 30 ero-scen polskiej SF miałaby swoje miejsce.

Nie jest tak źle, jak myślałem. Językowo sprawne. I są ilustracje!

Szalony Paszeko

* * *


Marek Krajewski

Mock. Golem

Średnie. O alkoholizmie już było lepiej pisane, dla mnie nieprzekonywająco wypadł też wątek sekty „tańczących mesjaszy” i sam motyw Golema. Autor chyba dostał lekkiej zadyszki, no ale trzasnął książkę w dwa miesiące.

Na plus można zaliczyć pewną pozytywną tendencję „późnego Krajewskiego” – unikanie zbytniego epatowania brutalizmem i sadyzmem, ale tutaj jest – jak dla mnie – wręcz zbyt grzecznie (!), zważywszy na mieszankę, jaką mógłby być alkoholizm Mocka i brudny świat Breslau.

Tak więc o ile trylogię “Młody Mock” (“Mock. Pojedynek”, “Mock”, “Mock. Ludzkie ZOO”) uważam za jedne z najlepszych książek tego autora, to “Golem” – chronologicznie piąty (bo jeszcze były “Widma” dziejące się bodaj w roku 1919) – niestety nie okazał się aż taką petardą.

Szalony Paszeko

* * *


Stanisław Grzesiuk

Pięć lat kacetu

Gdy ci smutno i źle, sięgaj po wspomnienia obozowe.

Od razu się wtedy wie, że tak naprawdę nie jest Ci źle.

Się go czyta, się go chłonie (Dachau, Mauthausen…) i wstyd się robi, co dzisiejszy człowiek uważa za problemy…

Pobyt Grzesiuka w Gusen opisany bez kokieterii, ostro, do bólu dobitnie. Styl raczej chaotyczny, no ale co się dziwić.

Czytałem wydanie bez cenzury, z którego nie wypadły wątki m.in. że Poznanioki nienawidzili Warszawioków (wg Grzesiuka bez powodu), a że, jak Ślązaki, znali język niemiecki, to często pełnili rolę funkcyjnych i kapo, sadystycznie ucząc cwaniaków typu Grzesiuk – jak się robić powinno.

Natomiast sam Grzesiuk tłumaczy swoje “bumelanctwo” bardzo logicznie. Ci co pracowali dostawali taki sam wpierdol i tyle samo żarcia, jak ci co się migali. Z ostatecznego rachunku wychodziło, że przynajmniej ci co się migali mieli mniej wysiłku morderczej pracy (kamieniołmy, tunele).

Jak widać, jego taktyka okazała się skuteczna (5 lat w obozie!)

Sporo wyleciało też w cenzurze o homoseksualiźmie w obozie: wykorzystywaniu trudnego położenia jednych przez drugich, różnych metodach, jak zdobyć dodatkowe żarcie (jeden przypadek nawet był w sądzie, gdzie z opisanym delikwentem zawarł Grzesiuk ugodę, usuwając wątek z tym delikwentem, ale po tych 70 latach już pewno nie obowiązuje, choć anonimizacja zostaje (np. tych, co dawali dupy za chleb).

I ta wszechogarniająca falsyfikacja ludzkiego życia, zależnego od kaprysu losu. Powalające wciąż jest widzieć taki model darwinowsko-nitscheniański organizacji ludzkiego życia w praktyce.

Ciekawe wątki “modlących się” w nieludzkiej pracy (na co Grzesiuk patrzy cyniczno-krytycznie, bo te modlitwy nic nie dawały) czy księży, którzy za żarcie spowiadali (choć jemu jeden ksiądz zwolniony bardzo potem pomagał, za pomoc jaką mu okazał w obozie).

Gdyby ktoś to odważył się zekranizować w takiej konwencji jak w USA kręcą wspomnieniowe materiały (trochę jak np. w Cudownych latach, z lektorem w roli wspominającego, dojrzałego bohatera), z pokazaniem tej grozy w ujęciu sowizdrzalskim i ironicznym Grzesiuka…to by dało mocny w głos w dyskusji kto katem, a kto ofiarą II wojny. 97% więźniów Mauthausen i Gusen to byli Polacy.

Ochudzki Ryszard

* * *


Ernst Junger

Szklane pszczoły

To był mój pierwszy kontakt z tym autorem, nad którym zachwycał się kiedyś Twardoch.

Książeczka to bardziej rozbudowane opowiadanie, pisane w latach pięćdziesiątych. To czuć, ale to nie przeszkadza.

Opowieść trochę fantastyczna, trochę filozoficzna. Niestety, nie mam serca do niemieckich pisarzy-filozofów: jak w przypadku Manna, tak w przypadku Jungera.

Strasznie ciężko się wszystko czytało, bo forma naszpikowana była ciężkimi, egzystencjalnymi pociskami, jak plaża w Kołobrzegu w 45.

Lektura warta uwagi. Na przykład za zdania typu: dzisiejsze domy to tymczasowe siedziby jak u nomadów, ale bez wolności nomadów – należą się brawa.

Niemniej utwierdza mnie, że mi, z niemiecką twórczością, zwłaszcza z jej formą, nie jest po drodze…

Ochudzki Ryszard

* * *


Aleksander Dumas

Trzej muszkieterowie

Fajne i najbardziej mi się podobało że nigdy nie wiadomo kto tu jest negatywnym bohaterem.

Za wyjątkiem Milady, to cała reszta w szczególności postaci historycznych (kardynał, król, książę Buckingham) są po prostu politykami.

I muszkieterowie niby trzymają z królem, ale tak naprawdę król jest pierdołą, a kardynał niby robi matactwa, ale w sumie jest największym dobroczyńcą D’artagnana, i ma słabość do muszkieterów.

A Buckingham który z miłości wywołuje wojny, trudno to nazwać pozytywem. No i Rochford, który na koniec zaprzyjaźnia się z D’Artagnanem. Bardzo to fajne.

Filmy prawie wcale tego nie uwypuklają. Są czarno-białe

Z drugiej strony nie jest to rzecz dla dzieci. D’artagnan podbija serce mężatki, po czym żeby podbić milady (podszywając się pod innego mężczyznę), sypia ze służką. Bardzo to gorąca i namiętna proza…. I w ogóle bardziej jest to romans salonowy rozgrywający się w dialogach niż romans przygodowy (filmy uwypukliły tą przygodowość)

Forlong Gruby

* * *


Aleksander Dumas

Hrabia Monte Christo

Ukończyłem tydzień temu – i przez parę dni nie wiedziałem po co tu jeszcze żyć.

Sama książka – ma trochę rozczarowujące zakończenie. Niewiele już tam zwrotów akcji, ostatnie rozdziały idą jak po nitce. No sama końcówka jest naprawdę łzawa jak zakończenie Titanica.

„Hrabia”, obok „Winnetou” Karola Maya – jeden z bardziej znanych mi żarliwych XIX-wiecznych moralitetów „przygodowych”. Temat, kary, winy, odkupienia, nawrócenia, Bożego miłosierdzia, Bożego gniewu – obrabiany non stop, w dużo przystępniejszym wydaniu niż Bracia Karamazow, Biesy itd.

W środku książki zaczęło się sporo mnożyć wątków, romans zbójecki mieszał się z powieścią szkatułkową, z romansem salonowym – i poczułem się trochę jak przy „Rękopisie z Saragossy” – zwłaszcza ze zacząłem wyczuwać tą „oświeceniową” ironię i dystans z kart Potockiego.

Naprawdę środek jest sympatyczny jak zaczynają się te wszystkie wątki potęgować i zastanawiasz się jak ten Dumas to wszystko posplata w jeden finał.

Końcowe pytanie – czy zemsta popłaca?

Nie wiem. Przeczytajcie.

Forlong Gruby

* * *

Niby wszystko o tej historii i postaci wiadomo, ale lektura całości (pierwsza w życiu), dostarczyła wielu zaskoczeń.

Warstwa przygodowa i fabularna to jedno (o jak się dobrze czyta wartkie dialogi i piękne opisy, bez wydumania i zbędnych słów) ale samo przesłanie, czyli jak za gardło chwytają błędy młodości sytych i ustawionych, zdałoby się- 40-kilku latków, bardzo się czyta mając już te ponad 40 lat na karku.

Dumas zresztą pisał to mniej więcej w naszym wieku, więc pewne podsumowanie pierwszych 40 lat życia przez te karty przebija. No ale wywody i tyrady o sprawiedliwości i opatrzności Bożej, zaiste warte są zapamiętania.

Szczególnie dotyka mnie los postaci prokuratora de Villefort’a, bezwzględnego “sługę” Temidy, i los jaki mu zgotowało, to ślepe, karierowiczowskie trzepanie paragrafów.

Klimacik I połowy XIX wiecznej Francji, po rewolucji obyczajowej, ale dopiero na progu rewolucji przemysłowej, pokazuje, jak bardzo trafne intuicje miał stary Dumas.

Niewiele się w tej powieści zestarzało (no może te przebieranki hrabiego, czy jego przewaga nad przeciwnikami w postaci szybkich koni, i rzecz jasna honor, o jakim mogliśmy podumać oglądając film Polańskiego o aferze Dreyfussa).

Ale same mechanizmy ludzkich namiętności, motywacje działań zarówno szlachetnych, jak i nikczemnych, jak najbardziej pozostały aktualne.

Ochudzki Ryszard

* * *


Jean Raspail

Sire

Moje pierwsze spotkanie z tym autorem.

Było dokładnie tak jak myślałem, czyli napisane z lekkością, rozmachem i po linii bliskiej sercu.

Wbrew pozorom to bardzo tolkienowska książka, bo z grubsza opisuje drogę do koronacji na króla Francji (akcja dzieje się w 1999r), ostatniego potomka dynastii ściętego króla Ludwika XVI, czyli taki powrót króla we współczesnej Francji, w której jak trzeźwo zauważa autor – koronacja w wydaniu duchowym, bo królestwo Francji nie jest już z tego świata.

Warto poczytać czym żyją ci szaleni rojaliści.

Ochudzki Ryszard

* * *


J.R.R. Tolkien

Władca Pierścieni

Przeczytałem LotR w wersji Łozińskiego (wydanie przeredagowane).

Nie umarłem jakoś.

M

* * *


Graham Green

Trąd

Dobra powieść o chorobie i wątpliwościach religijnych, o życiowym wypaleniu.

Tytuł oryginału: “A Burn-Out Case”…

To w ogóle dobry autor jest, katolicki Angol, zahacza też często o wątki szpiegowskie. ‘

Polecam.

Szalony Paszeko

* * *


Daniel Dafoe

Przypadki Robinsona Crusoe

Powiem, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta powieść. Nie spodziewałem się po niej wiele więcej jak pokazania XVIII survivalu milion razy zekranizowanego, a tymczasem to swoisty traktat o cnotach i nawróceniu.

Bardzo pożytecznie spędzone chwile, książka niezbyt obszerna, co jeśli chodzi o wakacyjną lekturę, jest wielką zaletą.

Ochudzki Ryszard

* * *


James Joyce

Ulisses

Mam mieszane uczucia.

Książka cholernie wymagająca (wiadomo) ale czy warta włożonego wysiłku?

Książka, która mnie nie zachwyciła, ale trudno nią zachwycić miłośnika XIX w narracji (o czym zresztą w posłowiu pisze heroiczny tłumacz – M.Słomczyński).

Oczywiście jej zaliczenie w kategorii snobstwa stawia wysoką poprzeczkę (jeszcze tylko Proust i Mann), no ale czy warto było męczyć ją prawie trzy miechy?

No cóż, w sumie warto: przełomowa narracja jest, odkodowanie różnych aluzji popkulturowych jest (Henryk Kwiatek, narracja Monty Pythona wzięta jak dla mnie z epizodu z burdelu u pani Cohen).

Końcowy monolog pani Bloom, to zaiste musiał w swoim czasie ryć beret, z tak naturalistycznymi opisami seksu (dziś to standard).

Więc i owszem, docenić należy. Momenty bowiem ma, że olśniewa, więcej jednak irytuje.

Więc nie, nie złapałem flow z panem Joycem i jego epigonami. Ja rozumiem, że popierdolenie naszych czasów trudno jest opisać czy namalować normalnie, akademicko, co nie znaczy, że próba ekspresji tego rodzaju musi mi się podobać.

Jednak cieszę się, że nie pozostaję na te próby ślepy i głuchy.

Ochudzki Ryszard

* * *


Ursula le Guin

Czarnoksiężnik z Archipelagu

Piękna podróż do przeszłości.

Jakoś niespecjalnie wyczułem piękno języka Barańczaka. Powiedziałbym nawet że tekst jest surowy i niespecjalnie ozdobny.

Więcej w nim filozofii niż estetyki. Ale czułem się jak w domu.

No i ten mistycyzm…

Forlong Gruby

* * *


Kurt Vonnegut

Witajcie w Małpiarni

Kupione dawno temu na stoisku z tanią książką.

Jejku, jakie to dobre, choć pisane pół wieku temu i dawniej, to jednak nadal świeżutkie i zdrowe, krótkie, treściwe, z puentą dającą do myślenia. Po rozwlekłych autorach, których nie można skończyć (jak Dostojewski czy inny Proust), Kurt swoją literacką krótką piłką, jest dla mnie jak łyk dobrego espresso w codziennym zabieganiu.

Aż mnie ochota wzięła na zakup tego tomiska (prawie 1000 stron) czyli zbioru opowiadań WSZYSTKICH tegoż autora.

Tytułowe opko, i znajdująca się tam defloracja hostessy śmierci Nancy przez Billego Poetę, z każdym rokiem nabiera niezdrowych rumieńców i zmiany z kategorii Sci-Fi na reality… Wizyta w ZOO i obserwacja nieobyczajnie kopulujących małp, jest bardzo istotna dla fabuły.

Ochudzki Ryszard

* * *


Roger Zelazny

Aleja Potępienia

Klasyczna postapo, dziś trochę trąci vintage lat siedemdziesiątych, gangów motocyklowych, wielkich potworów załatwianych karabinem maszynowym i modelu motocyklowego macho – ale super się to czyta na plaży.

Wciąż warto!

Ochudzki Ryszard

* * *

Tekst mojej młodości. Czart to super ziom.

M

* * *

Czytałem na studiach, nie jarałem się. Może z 5 lat wcześniej gdyby….

Trzydzieste Plenum

* * *


Brian Aldiss

Non-Stop

W końcu coś spod pióra Aldissa, co udało mi się czytać z przyjemnością, może dzięki nowemu wydaniu?

Bezpretensjonalna, klasyczna SF, bez opasłych tomiszczy nadętej narracji, z którą jak widać warto co jakiś czas poobcować.

Generalnie fajnie, że Rebis wznawia te pozycje z the best of SF, bo można uzupełnić braki czy nawet spróbować posunąć młodemu pokoleniu, bo stylistyka wybitnie dla ludzi miedzy 12 a przed 20 rokiem życia.

Bezpretensjonalność?

Z jednej strony – może faktycznie jak na klasyczną SF trochę tej socjologii jest, no ale w końcu się ś.p. Brian musiał czymś wyróżnić w debiucie. Co ważne, po ponad 60-latach jest tego nie tak dużo i jest to socjologia dalej strawialna, na pewno bardziej niż w Cieplarni.

Z drugiej strony – gdzie przygoda w kosmosie, zdobywanie nowych rzeczy i umiejętności, i gdy strzał z blastera rozwiązuje problem, i piękna dziewczyna przy boku, tam jak dla mnie jest bezpretensjonalna narracja.

Ryszard Ochudzki

Zapisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowych wpisach.

Zaproszenie od redakcji.
Jeżeli chcesz wyrazić polemikę.
Lub jeżeli w ogóle podoba Ci się nasze medium i chciałbyś przez nasz kanał coś wyrazić. Zapraszamy. Pisz do nas. Może się uda.
Nie musimy się zgadzać.
Albo inaczej – musimy się zgadzać co do jednego: pluralizm jest OK i każdy ma prawo do swoich poglądów.


Formularz kontaktowy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.