
451° Fahrenheita dziś?
Forlong Gruby - 5 września, 2025451° Fahrenheita to powieść dystopijna która po prostu „siadła”. Zajęła miejsce na podium najgłośniejszych dystopii SF obok „Roku 1984” oraz „Nowego Wspaniałego Świata”. Rozmaitych pesymistycznych wizji totalitarnej przyszłości było wiele. Ale coś sprawiło że to właśnie te trzy są wymieniane jednym tchem, porównywane, zestawiane itd.
Może to być łut szczęścia. Może to być „prawo pierwszeństwa” (to wszystko są stare klasyczne teksty). Może ludzie nie potrzebują zaśmiecać sobie głów większą ilością tego typu książek (to by przewrotnie korespondowało z treścią książki Bardbury’ego). Trzy jeszcze są w stanie zapamiętać, ale nie więcej. A może po prostu są to najlepsze teksty tego typu i najlepiej oddaj pewne idee. Niemal każdy autor SF próbował choć raz odmalować paratotalitarne społeczeństwo, ale możliwe że zabrakło im głębi, oryginalności, refleksji. W takim temacie łatwo popaść w banał. Nie każdy też miał taką możliwość jak polscy autorzy (Zajdel, Wnuk-Lipiński, Szulkin), czy rosyjscy (Strugaccy) – że wystarczyło opisywać rzeczywistość za oknem.
Powieści Bradburyego ciężko zaprzeczyć że jest świetnie napisana, a jej treść nie trąci myszką, wręcz przeciwnie, z wiekiem nabiera coraz jaskrawszych rumieńców.
Co do jakości Bradbury – to świetny pisarz, który operuje prostymi emocjami. W Polsce nazwalibyśmy go romantykiem, czy wręcz sentymentalistą. Dzięki prostocie, jego teksty nie giną w dygresjach.
Co do aktualności – powieści nie powstają po to żeby trafnie przewidywać przyszłość. Przewidywanie przyszłości nie ma sensu, bo i tak przez ostatnie tysiąclecia świat i człowiek – nie zmienili się zbyt wiele, więc przewidywanie przyszłości to czynność dla przedszkolaka – świat będzie dalej taki sam jaki był.
A jednak pod przykrywką przewidywania – umiejętnie pokazują komedię, w której nieustannie występuje człowiek. Tak jak Folwark zwierzęcy opisywał i przeszłą i obecną i pewnie przyszłą „zabawę w zniewolenie” która pojawia się w różnych miejscach pod różnymi postaciami. Tak Bradbury był pisarzem, który zamiłowaniem wyzwalał w ludziach nostalgię za rozpadającym się światem. A to rozpadanie nieustannie powraca w różnych cywilizacjach.

Głównym ideologiem, który opisywał podstawy świata w powieści Bradbury’ego był Beatty – dowódca Montaga. Mówił on na przykład:
Nauka w szkole zostaje ograniczone, dyscyplina siada, nikt nie wykłada filozofii, historii, języków; znajomość angielskiego, także ortografii, jest coraz bardziej zaniedbywana, aż w końcu zupełnie się ją lekceważy. Życie płynie szybko, ważna jest praca, a po pracy wszechobecne, łatwo dostępne przyjemności. Po co uczyć się czegoś poza naciskaniem guzików, przestawianiem przełączników i przykręcaniem śrubek?
Czy z czymś wam się to kojarzy? Całe szczęście Ray Bradbury nie wpadł na pomysł że kiedyś nastanie sztuczna inteligencja. Bo dopiero przywaliłby pesymistyczną wizję. Już nie byłoby nawet przykręcania śrubek. Może nawet zbierania szparagów już nie będzie…
Bradbury nie miał też zbyt entuzjastycznej opinii na temat codziennego obserwowania zmagań sportowców w telewizji.
Dla każdego coś miłego: zespołowy wysiłek, wspólna zabawa, nie trzeba myśleć… coraz nowsze i coraz większe zawody i superzawody sportowe. Coraz lepiej i lepiej zorganizowane.
A tak powszechny dzisiaj obyczaj ciągłego przemieszczania się z miejsca w miejsce?
Zniecierpliwienie. Autostrady zatłoczone podróżnymi, zmierzającymi donikąd, dokądś, dokądś. Benzynowi uchodźcy. Miasta przechodzą w ciągi moteli, koczownicze fale ludzkości przepływają z miejsca w miejsce, posłuszne księżycowym przypływom i odpływom, nocują w pokoju w którym ty spałeś dziś, a ja w ciągu nocy.
A strach że się kogoś urazi jakimś fragmentem książki? I bardzo odważny sposób radzenia sobie z taką „obraźliwą” treścią.
Kolorowi nie lubią „Little Black Sambo” (zagraniczna wersja Murzynka Bambo, przyp. red.). Spalmy go. Biali są skrępowani „Chatą wuja Toma”. Spal ją.
A znane zjawisko „meltdownu” (załamania psychicznego) po wyborach? Bo znowu wygrał „nie ten jedyny” kandydat.
Jeżeli nie chcesz by człowiek był nieszczęśliwy z powodów politycznych, nie przedstawiaj mu dwóch punktów widzenia, tylko jeden. Albo jeszcze lepiej, nie przedstawiaj mu żadnego.
A współczesny para-pacyfizm:
Niech zapomni że istnieje coś takiego jak wojna.
A dzisiejsza telewizja?
Daj ludziom konkursy, w których do zwycięstwa potrzebna jest znajomość słów popularnej piosenki.
A wynalazek natłoku informacji?
Nawkładaj im do głów masę niewybuchowych danych. Wtłocz tyle „faktów”, żeby ich mózgi pękały w szwach – będą odczuwali przesyt, ale zarazem dumę z posiadanych „informacji”. W ten sposób dasz im poczucie że naprawdę myślą, dasz im złudzenie ruchu bez ruszania się z miejsca.
Nie podsuwaj im śliskich narzędzi, takich jak filozofia, czy socjologia, które pozwoliłby im kojarzyć fakty.
A w temacie tworzenia „dzieła życia”, mozolnego i wytrwałego.
Wiem co mówię. Próbowałem i niech szlag trafi takie próbowanie. O wiele lepsze są imprezy w klubach […] seks i heroina, wszystko co wywołuje automatyczną reakcję.

Kilka innych wypowiedzi bohaterów. O upadku poezji „po co te wszystkie wiersze”.
Zawsze to powtarzałam: poezja i łzy, poezja i samobójstwo, płacz i brzydkie uczucia, poezja i choroba.
A o etyce i haśle „po co ta całą etyka w polskich szkołach”? „Trzeba uczyć młodych ludzi, jak być dobrym członkiem społeczeństwa”.
Profesor West z Columbia University; przed laty położył niemałe zasługi dla rozwoju etyki, dziedziny dzisiaj cokolwiek zapomnianej.
A o atmosferze unieważniania starych profesorów:
Wielebny Padover wygłosił trzydzieści lat temu kilka wykładów, a potem z tygodnia na tydzień z powodu swoich poglądów stracił całą trzódkę.
Odnośnie metody oporu przed postępującym ogłupieniem.
Oczywiście poniesiemy w ten sposób ogromne straty, ale niepodobna zmusić ludzi do słuchania. Muszą sami się ocnkąć, w swoim czasie; muszą sami się zdziwić, co się stało i dlaczego świat eksplodował im przed nosem.
Odnośnie ideologii zabezpieczania się. Na przykład „założymy rodzinę i będziemy mieli dzieci, jak już wszystko im zabezpieczymy”.
Nie cierpię Rzymianina o nazwie „Status Quo”. Żyj tak jakbyś miał umrzeć za dziesięć sekund. Oglądaj świat. Jest bardziej niezwykły od wszystkich marzeń wytwarzanych i kupowanych w fabrykach. Nie proś o gwarancje. Nie oczekuj bezpieczeństwa, takie zwierzę nigdy nie istniało. A gdyby nawet istniało, byłoby blisko spokrewnione z olbrzymim leniwcem, który dzień w dzień, od świtu do zmierzchu zwisa głową w dół z gałęzi i przesypia całe życie. Do diabła z takim życiem. Potrząśnij drzewem, niech leniwiec spadnie na tyłek”.
Potrząśnij drzewem.
Forlong Gruby
* * *
Bądź z nami! Podłącz się do naszego nadajnika!

AI Bareja Bradbury Conrad Cybulski Diuna Dukaj Fantastyka religijna Francja Gwiezdne Wojny Historia Horror Huberath Jęczmyk Kloss Kobiety Korzyński lektury Lem Masterton Mickiewicz Muzyka Niemcy Orbitowski Oscary Parowski political fiction Postapo Romantyzm Rosja Sapkowski Seriale Sienkiewicz Simmons Stuhr Sztuczna Inteligencja Szyda Słowacki Tolkien Twin Peaks Ukraina Vonnegut Wojna Ziemkiewicz Żuławski



[…] kartek, zapisujcie je! – Tako rzecze Grimwood, Silverberg, LeGuin, Homer (Powrót na Ziemię)451° Fahrenheita dziś?Stevenson i jego „szkodliwa książka” o sformalizowanym zabijaniu przez lekarzy (Lewa ręka […]