Author: Ryszard Ochudzki

Dan Simmons

Dan Simmons – Hyperion

W hołdzie dla zmarłego mistrza Simmonsa przypominany refleksje redaktora Ochudzkiego sprzed kilku lat

***

Wiemy, że dawne przeboje czytelnicze mogą brzydko się zestarzeć. Czy po 30 latach, świat Hyperiona może przemówić do czytelnika czasów wojny i pandemii?

Wojnarowski

Wojnarowski – Miraż – Czyśmy wszystko zapomnieli?

Można, więc zanurzyć się w „Mirażu” by odnaleźć dawno nieodczuwane wspomnienia o świecie i o Polsce sprzed cyfrowego tsunami, gdzie obrazem i dźwiękiem przeżywało się filmowe katharsis, bez streamingowej pauzy. Gdzie film był przeżyciem, a nie przeżuciem popcornu i napoju na bazie orzeszków cola czy kolejnego serialowego sezonu po sezonie.

Andrzej Łapicki

Andrzej Łapicki wróży nam naszą przeszłość

Zbliżają się Andrzejki, więc wspomnę jednego ze znanych niegdyś Andrzejów, przynajmniej w pokoleniu co przemija. To Andrzej Łapicki.

Pan Andrzej przypomina o tym co było i wróży po andrzejkowemu lejąc nie za dużo, nie za mało literackiego wosku swych wspomnień i przemyśleń mającego odpowiedzieć na pytanie, co będzie, nas czekać na jesieni życia.

clarke

Arthur C. Clarke – Spotkanie z

To było moje pierwsze, przyznaję, spotkanie z tym autorem w wersji książkowej. Niedawne wydanie Sir Clarke’a w serii Rebisu temu sprzyjało. Jak się udało to rendez-vous?

Bobkowski

Andrzej Bobkowski – Na tyłach – teoretyk emigracji

Tematy jakie bierze na warsztat, stara się też wyrwać poza nawias polskości. Za patrona mając Josepha Conrada, mocno akcentuje fakt, że emigracja nie jest zdradą Ojczyzny a wyrazem wolności i prawa do życia na swoich warunkach.

Próbuje eksplorować pojęcie „kosmopolaka” – co dotychczas kojarzyło mi się z twórczością Jacka Kaczmarskiego, ale jak widać, to była swoista doktryna emigracyjnych artystów.

A więc kosmopolak przez rezygnację z zaściankowej polskości, może wyjść na pozycję twórcy ogólnego (czyli mieć efekt Conrada, którego dzieła o Afryce na czele z „Jądrem ciemności”, dziś są światową klasyką wobec Sienkiewicza, który z tematu Afryki wycisnął sentymentalnie polską „W pustyni i w puszczy”).

hail mary

Projekt Hail Mary – ale film może się udać

Za pół roku do naszych kin trafi ekranizacja Project Hail Mary.

Zanosi się na epickie SF – mocniejsze niż Marsjanin tego samego autora.

Uprzedzając to wydarzenie Redaktor Ochudzki Ryszard zachęca (a może zniechęca) do lektury.

OSA

OSA – Eric Frank Russell – krótka ale treściwa książeczka

Polecamy przyjemną i pożyteczną książkę na lato.

Przy okazji zapraszamy do nowej kategorii „Pieśni wojny”.

NÓŻ W WODZIE

Nóż w wodzie na własnej skórze

Zapraszamy do krótkiego tekstu na otwarcie cyklu „Wakacje literackie”. Dziś Nóż w Wodzie oczami człowieka, który wędrował w łódce.

Alphaville

Alphaville – Godard, doczytaj Lenina!

W końcu zaliczony klasyk „Alphaville” J-L Godarda. Nastawiłem się pozytywnie, ale niestety rozczarowanie. Film wyglądał jak skrzyżowanie naszej Hydrozagadki z filmami naszych kolegów z Planu 9, czyli fantastyki korzystającej z „dekoracji” rzeczywistości, nadającej im fantastycznej perspektywy (jak lokacje na Cytadeli w Poznaniu), ale bez humoru i dystansu, nieznośnie poważnie, więc groteskowo i… nudno. Filmu nie ratują nawet ładne panie w negliżu. Jakoś się to wszystko nieładnie (oprócz pań) zestarzało, narracja się rwie, główny bohater jest

Anora

Anora – Hollywood w bohaterskiej walce o rosyjskie interesy

Nie wiem jak pokaźne środki ze strony „biednych i szkalowanych Rosjan” musiały wjechać do kieszeni członkom Akademii, żeby ten film otrzymał tyle nagród, ale zdaje się, że wyszło przyjemne z pożytecznym. Skoro Anora wygrała co najważniejsze, tegoroczne Oscary, to można odczytać go jako ukłon Hollywood dla nowego prezydenta USA, który właśnie tak widzi Rosjan i ich „biznesy”. Pięknie pomyślane!

Ocieplenie wizerunku na masowym polu, w dodatku z udziałem aktorów zaangażowanych w propagandę Putina. Majstersztyk! Nie przypadkowo inny wielki, szkalowany Rosjanin – Włodzimierz Lenin stwierdził, że kino to najważniejsza, że sztuk!

prawdziwy ból

Prawdziwy ból – czy polska „Podróż na Wschód” uleczy świat?

Przyjazd do Polski, do jądra ciemności i bólu dla potomków ocalałych z holocaustu, był właśnie taką terapią szokową.

Otępienie wywołane lekami i uśmiechnięta rozpacz przykrywająca egzystencjalny ból, bezsensowności istnienia, wyprzeć ma większy ból. Wejść do baraków czy komory gazowej w obozie na Majdanku i zobaczyć czy nadal się coś czuje, poczuć większy ból niż się ma na co dzień życiem tak poukładanym i zabezpieczonym, że aż się żyć nie chce.

brutalista

Brutalista. Trochę Tyrmand. Trochę Pianista.

Odnosi się wrażenie, że to wariacja na temat tego rodzaju historii z holocaustem w tle, ale tym razem bez rozczarowującego dla zachodnich widzów zakończenia (gdy po całej epopei okupacyjnej, u Polańskiego, Władysław Szpilman w końcowej scenie znowu gra w polskim radio, jak na początku filmu, jakby nic się nie stało).

Nasz pan Romeczek zrobił bowiem zakończenie „Pianisty” zgodnie z naszym duchem radzenia sobie z traumą wojenną, a więc straszna wojna się skończyła, Polska odzyskała (?) wolność, możemy żyć i odbudować nasz kraj, „my żyjemy” i cieszymy się. Takie zakończenie zniesmaczyło część zachodnich widzów (jak można życie we wschodniej Europie uznać za happy end).

Siedem

Siedem bohaterów głównych polskiego kina

O zmarłym dziś Stanisławie Tymie pisaliśmy nieraz i jeszcze nieraz napiszemy. Ale dziś wspomnijmy jeden tekst gdzie został on wymieniony jako najważniejsza postać męska polskiego kina.

Do tego im dalej idzie świat, tym bardziej aktualna to postać.

***

Bohater Misia to przeszłość, teraźniejszość i przyszłość naszego kraju. Zamień Misia na cokolwiek innego- innowacja, ekologia, projekt unijny, pandemia – i masz dokładnie te same mechanizmy i schematy działania, postawy uczestnictwa, ogrywania słabszych, walki o swoje, w tle kasa i kobiety, którym wystarczy kupić futro, choć już nie w Leningradzie. To bohater na nasze czasy – nomadów bez stałego miejsca, relacji, posady i zabezpieczenia. Gra ostro i do końca, według własnych zasad.

hiob

Hiob: Komedia sprawiedliwości. Robert A. Heinlein

Sporo humoru (w końcu to komedia), ze sprawiedliwością różnie, w zamian sporo konwencjonalnego seksu chłopa z gołą babą (tutaj nasz autor wykazuje się wyczuciem na cnotę niewieścią, niczym biblijni starcy dla pięknej Zuzanny).

przesilenie

„Przesilenie zimowe” i stare dobre prawdy

To film bez efektów, oparty na dialogach, emocjach, klasyczny obraz o dojrzewaniu (chłopaka do bycia mężczyzną, ale też starego faceta do bycia mężczyzną, samotnej kobiety do przyjęcia straty dziecka).

Nakręcony dosłownie w starym stylu.

Na pewno warty uwagi, w dobie szalonych efektów, durnych fabuł i wykreowanych cyfrowych światów), można obejrzeć bez obaw, że twórcy odwalą jakieś wydumane reinterpretacje podstawowych pojęć.

Tu pojęcia są zachowane w ujęciu klasycznym jak i stare, dobre prawdy.

Harry Angel

Harry Angel po latach – warto, póki jest czas

Bardzo dobrze wpisuje się w nasze czasy – pięknych, młodych, wymuskanych z dużych miast, którzy w nic nie wierzą, a dopada ich eschatologiczne zło, wypracowane w istocie ich własnymi rękami.

Aż poleje się krew

Aż poleje się krew – Adam… Hiob… I’m finished

Jeden z lepszych filmów ever „Aż poleje się krew”.

O roku ów (2007). Jakież tam były filmy w wyścigu po Oscary! Przegrać z „To nie jest kraj dla starych ludzi” to poziom rywalizacji Nykänen z Weißflog!

Jędrusik

Nasze pokolenie przeprasza za film o Kalinie Jędrusik

Minicykl opowieści o filmach „kobiecych”. Dziś część pierwsza.

„Bo we mnie jest seks” – film o Kalinie Jędrusik. Reżyseria Katarzyna Klimkiewicz

Fascynująca postać, czasy Gomułki, środowisko Kabaretu Starszych Panów, literatów ze SPATiFu, małej dusznej stabilizacji, niesamowitej jazzowej muzyki i barwnych anegdotycznych postaci, z którymi choćby krótki dialog krzesałby iskry na ekranie.

Przepis na super film.

Czy mogło coś pójść nie tak?

Otóż mogło. Film nakręciła, plus scenariusz z koleżanką zrobiła reżyserka tandetnych seriali… To wszystko widać, słychać i czuć.

Ossendowski

Ossendowski – wróg publiczny

W stulecie chwalebnej śmierci niechwalebnego Włodzimierza Iljicza Lenina – przypominamy tekst o bolszewickim „Enemy Mine” – autorze wcale świetnej powieści o wodzu rewolucji.

Antonii Ferdynand Ossendowski – naprawdę nieźle i wielostronnie opisał Lenina w tej znanej na świecie i skasowanej przez komunistów powieści.

Przygody Sindbada Żeglarza

Przygody Sindbada Żeglarza, który beztroską zaraża

To nie śmiertelnie chory na ciele i duszy Hans Castorp z fantazji Tomasza Manna, zahibernowany w górskim sanatorum, w rozpaczy trwający ku nieuchronnej zagładzie. Sindbad to młody, uroczy poszukiwacz smaku życia, halsujący po magicznych morzach i ocenach naprzeciw pojawiającym się przeciwnościom. Może tacy beztroscy młodzieńcy mogli iść do Legionów i wygrywać Polskę?

Przygody Sindbada Żeglarza – kto ich nie docenia, popełnia błąd.

Oppenheimer

Król jest nagi! – Oppenheimer (po raz pierwszy)

Lubię kino Nolana, uważam jego Memento, Batmany, Incepcję, Interstellara, Dunkierkę za dobre filmy, czasem nawet wybitne.

Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć: król jest nagi!

Oppenheimer to film zły, przegadany, to ofiara ego reżysera, który ma taki status, że nie ma nikogo, jakiegoś przysłowiowego grubego producenta z cygarem, który by mu powiedział: „skróć o połowę to gówno!”

Franz

Franz Beckenbauer i franze

Człowiek – wzór, jeśli chodzi o wszystkich Franzów świata, przynajmniej w Polsce. Gdyż jak sądzę, wszystkie te Franze – twardziele, grane przez Lindę czy odgrywane na żywo przez penerstwo miast i wsi, przyjmując tę ksywę myślało o Nim.

O nim, czyli twardym i zimnym Niemcu, z lekkim pół-cynicznym uśmieszkiem, na którym ciuchy Adidasa, niezależnie z iloma paskami, wyglądały zawsze tak, że się je chciało nosić do szkoły, pracy, kościoła, na ślub i pogrzeb.

Tyrmand

Powrót z piekła do wnętrza siebie – cz. 2: Tyrmand do Tolkiena

Tyrmand, podobnie jak Tolkien (dwóch panów T), też jawi się dziś jako piewca modelu białych męskich mądrali, starających się mieć zdanie i cięte riposty na każdy temat, co może i uwodzi ale też męczy współczesne kobiety, dające sobie odpór na takich facetów–tłumaczy świata, choćby zza różowych okularów z ideologią filmu „Barbie”.

Tolkien

Powrót z piekła do wnętrza siebie – cz. 1: Tolkien do Tyrmanda

3 stycznia 1892 roku w południowoafrykańskim Bloemfontein, żona pewnego urzędnika bankowego porodziła swojego pierworodnego syna.

Jakby uczcić taką rocznicę? Może przez wspomnienie dwóch filmów które w święta obejrzałem w telewizji, a które zrosły się w mojej głowie.

Mapa i terytorium

Houellebecq + Paillard, czyli jak przyjemnie przeczytać Mapę i Terytorium

To był dobry prezent.

Potężny w formacie album, nasycony książkową treścią. Może dla niektórych zbyt przesycony, ale dla kogoś, jak ja, co książkę ceni i smakuje, to była prawdziwa uczta.

1 2