
Andrzej Bobkowski – Na tyłach – teoretyk emigracji
Ryszard Ochudzki - 15 września, 2025
Z innej wakacyjnej lektury artykułu w kolorowej gazetce, przeczytałem zdanie Artura Rubinsteina, że:
Tylko grafomani dyskutują o sztuce, artyści gadają o „kobietach, jedzeniu i pieniądzach”.
Lektura publicystyki Bobkowskiego – Na tyłach – napisanej w trakcie pobytu na emigracji najpierw we Francji, potem w Gwatemali, nie dała mi odpowiedzi na pytanie, kim był ten twórca, artystą i grafomanem. Jest bowiem sporo o sztuce, ale też niemało o kobietach, jedzeniu i pieniądzach.

W kręgach prawicowych zwłaszcza, Bobkowski ma status kultowego i tego naszego (czyli prawackiego) „Gombrowicza”. Też na emigracji, też pisał dziennik, ale wbrew tyradom antybogojczyźnianym Witolda, Bobkowski raczej puszcza tyrady wolnościowe (przy okazji których nie bierze jeńców z szańców Boga i Ojczyzny, ale to inna sprawa).
Filtrując swoje doświadczenia i przemyślenia poprzez wchłoniętą kulturę i sztukę ale też miejsca i ludzi, Bobkowski daje jędrny obraz rzeczywistości lat 40 i 50 XX wieku.

Był więc li grafomanem czy artystą?
Prozy wydał w sumie niewiele, dobrze ocenianej ale szczątkowo. Znany był trochę w kraju (gdzie publikował ile mógł, też w PRLu, by wspomóc finansowo matkę), ale bardziej za granicą, przebywając w stajni księcia Giedroycia i łam jego paryskiej „Kultury”.
Mamy wiec erudycyjne szkice literackie czy eseje, pokazujące, że Bobkowski pióro miał bardzo naostrzone. Nie był jednak w stanie skupić się tylko na pisaniu – poniekąd z własnego wyboru, rzucając się do ciężkiej pracy fizycznej, by „tymi rękoma” wyrąbać sobie skrawek ziemi dla siebie. Tej ziemi, bez dotacji czy zasiłków.
Długaśne posłowie pokazuje, że Bobkowski równocześnie mocno był wciągnięty w emigrację powojenną, żywo reagując czy wchodząc w spory z emigracyjnymi twórcami. Ze swej Gwatemali śle więc zachęty czy połajanki do Marka Hłaski, którego na oczy nie widział, ale poczuł bractwo dusz (i mocne rozczarowanie).
Polemiki czy demaskujące artykuły spod jego pióra pokazują, że mocno był osadzony w tym niewielkim acz elitarnym gronie, gdzie traktowano go jako partnera (mimo niechęci np. Miłosza, któremu ciągle wyrzucał kolaborację z komunizmem).
Tematy jakie bierze na warsztat, stara się też wyrwać poza nawias polskości. Za patrona mając Josepha Conrada, mocno akcentuje fakt, że emigracja nie jest zdradą Ojczyzny a wyrazem wolności i prawa do życia na swoich warunkach.

Próbuje eksplorować pojęcie „kosmopolaka” – co dotychczas kojarzyło mi się z twórczością Jacka Kaczmarskiego, ale jak widać, to była swoista doktryna emigracyjnych artystów.
A więc kosmopolak przez rezygnację z zaściankowej polskości, może wyjść na pozycję twórcy ogólnego (czyli mieć efekt Conrada, którego dzieła o Afryce na czele z „Jądrem ciemności”, dziś są światową klasyką wobec Sienkiewicza, który z tematu Afryki wycisnął sentymentalnie polską „W pustyni i w puszczy”).
Generalnie jego esej o twórczości Conrada warty jest wpisania w podręczniki i poniekąd stawia pod znakiem zapytania logo „innych Planet” a więc Conrada w hełmie powstańca warszawskiego.
Esej wspomnieniowy o budowie kolejki na Kasprowy Wierch (którego głównym twórcą był wuj Bobkowskiego), także stanowi ciekawy zapisek pewnego czasu i ludzi (jak się okazuje, kolejka na Kasprowy Wierch była totalną samowolą budowalną, oprotestowaną przez ówczesnych ekologów, zrealizowaną samowolą rządu sanacyjnego – co nie zmienia faktu, że zbudowanie w pół roku i skutki w postaci umasowienia narciarstwa w Polsce, to skutek tego pójścia na skróty).

Przedwczesna śmierć nie pozwoliła rozwinąć się Bobkowskiemu jako prozaikowi, zostały więc jego publicystyczne zapiski. Nie jest dla wszystkich, ale na pewno językowo zabiera swojego odbiorcę w wysokie rejony polszczyzny dla mas.
Jako patron wolnościowych chłopaków, którzy z plecakiem, bez asekuracji idą na szlak czy od zera, bez zabezpieczeń finansowych budują biznes (Bobkowski w Gwatemali rozkręcił biznes modelarski) – na pewno warty uwagi.
Umierając w wieku 48 lat, zostawił nas z poczuciem wielkiego, niezrealizowanego potencjału.
Śpieszmy się więc koledzy, zwłaszcza ci z rocznika 1978.
Redaktor Ochudzki Ryszard
* * *
O Bobkowskim i innej jego książce „Szkice Piórkiem” – poczytasz tutaj …

Bareja Conrad Diuna Dukaj Fantastyka religijna Francja Groza Gwiezdne Wojny Harat Historia Horror Houellebecq Huberath Jęczmyk Kloss Kobiety lektury Lem Linda Lynch Masterton Mickiewicz Muzyka Niemcy Orbitowski Oscary Parowski political fiction Postapo Romantyzm Rosja Sapkowski Seriale Sienkiewicz Stuhr Szyda Słowacki Tolkien Twin Peaks Tym Ukraina Vonnegut Wojna Ziemkiewicz Żuławski


