
Kiedy trwoga to do fantastyki – Krasicki, Mackiewicz, Piasecki
Ryszard Ochudzki - 13 kwietnia, 2026Długo trwa w tym roku przedwiośnie. Czas, gdy już powinno odmarznąć, ale nie odmarza. Poranki przynoszą szron, wstrzymując przyrodę przed wiosennym wybuchem kolorów i zieleni.
Zaczynamy dzień na minusie. Z czasem na termometrze pojawia się plus, ciepło słonecznego popołudnia rozbiera z zimowych ubrań i daje niestety mylne wrażenie, że już można schować czapki i szaliki, ale przychodzi wieczór, noc i potem znów mroźny poranek.
I tak dzień po dniu, tydzień po tygodniu.
Minusy przysłaniają nam plusy.
Przednówek nigdy w naszej części świata nie był lekki. Na ten czas (swojski – nie Wojski), dobrze jest poczytać tych, co umieli oddać ducha takich momentów w losach indywidualnych jak i zbiorowych. Takiej pozornej martwoty, odrętwienia i z dogasającą nadzieją, tuż jednak przed przełomem, który przyszedł, musiał przyjść jak wiosna – choć nie za ich życia.
Autorów, do bólu realistycznych, którzy, wobec przytłoczenia rzeczywistością, sięgnęli jednak po fantastykę.
* * *

Pierwszy z nich, to klasyk – sam biskup Ignacy Krasicki, którego jako dziatwa szkolna mogliśmy zapamiętać jako twórcy alegorycznych bajek, ze słynnym dialogiem Lisa i Kruka, po którym wiemy, że „bywa często zawiedziony, kto lubi być chwalony”.
Wykoncypowany w 2026 r. w polskim fandomie jako autor pierwszej polskiej powieści fantastycznej „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”, napisanej i wydanej 250 lat temu, historycznie patrząc po pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej, trudno jest odczytywać w oderwaniu od tego wstrząsającego dla współczesnych wydarzenia.
Tytułowy bohater, rzecz jasna szlachcic, reprezentujący wszystkie cechy jakie sprzyjały upadkowi politycznemu Polski, na skutek swoich utracjuszowskich działań trafia w katastrofie morskiej na tajemniczą wyspę Nipu, gdzie ludność żyje w sposób zgodny, poukładany i odseparowany od europejskich nowinek.
Doświadcza (sic!) tam na własnej skórze spracowanych rąk, że kraj może być uporządkowany inaczej, i, że są miejsca, gdzie ludzie żyją dobrze, prosto i pięknie. Są pracowici, uczyni, w sercach niewinni, bez chciwości „swój chleb jedząc”, bez pomocy maszyn, co wyręczając od ciężkiej pracy dają czas na głupie myśli i zbytki.

Pełną gębą oświeceniowa utopia.
Z tymi (znowu) doświadczeniami nasz Mikołaj wraca na Ojczyzny łono. Oświecony (wszak epoka zobowiązuje), próbuje to wdrażać u nas, jednak zderza się z głębokim kryzysem społeczeństwa jaką trawi XVIII wieczna Rzplita: prawnym (sprzedajne sądy), politycznym (sprzedajni posłowie) i rodzinnym (sprzedajne małżeństwa).
Właściwie z tej konfrontacji autor nie stawia swego bohatera w roli zwycięzcy wszystkich tych kryzysów, skutecznie zapalającego kaganek oświeceniowej mądrości niezbędnych reform. Zasygnalizowane i wyfantazjowane rozwiązania kończą się na papierze.
Biskup Krasicki niechcący przedstawia jednak strategię przetrwania trudnych czasów upadku i anarchii, jaką potem wielu z powodzeniem stosowało przez kolejne 150 lat zniewolenia: uporządkowane życie rodzinne i uczuciowe (a więc zacznijmy od końca: przełamanie kryzysu rodziny uzdrowi prawo i politykę).
Tym niemniej, wartym nie tylko celebrowania jako nasza powieść, ale i odnotowania, że pierwszą reakcją na nierozwiązywalność rzeczywistych problemów, jest fantastyka. I choćby dlatego warto o tym pamiętać nie tylko z okazji 250 lat okrągłej rocznicy.
* * *

To, że fantastyka narzuca się nawet największym realistom w polskiej literaturze przy zmaganiach z beznadziejną sytuacją polityczną, można się przekonać czytając opowiadania samego Mistrza realizmu literackiego i politycznego – Józefa Mackiewicza.
Autor ten, który znany jest z bezkompromisowej miłości do prawdy, choćby w najgorszym wydaniu, zdałby się był ostatnim z polskich pisarzy XX wieku, którzy w swoim dorobku literackim mają choćby epizod fantazji czy wątków bliskich fantastom.
A jednak i on, on sam, w ciężkiej nocy emigracyjnej, monachijskiej biedy i konfliktów, napisał teksty, gdzie pojawia się dobrze nam znana fantastyka. Był to o tyle szok, być może dla samego autora, na pewno dla jego czytelników, że aż wymagany był komentarz „posłowia” wiernej Małgorzaty Mistrza – Barbary Toporskiej, jego partnerki życiowej, że wszak najwięksi począwszy od Homera nie unikali fantazji dla snucia swych opowieści.
Ależ Mistrzu Józefie, nie ma się czego wstydzić, my się temu nie dziwimy. Dogłębne i do bólu eksploatowanie rzeczywistości XX wieku może przygnębić i przytłoczyć.
Gdzie szukać nadziei? Naturalnie, że w fantastyce.
W opowiadaniu „Fotograf” w dusznym krajobrazie emigracyjnej nędzy, bohaterowi objawia się tajemniczy, tytułowy sztukmistrz, który kusi, że w zamian za wieczne utrwalenie wizerunku na kliszy fotograficznej, ofiaruje przełamanie czasu i entropi, nieśmiertelność, która może dać swoistą perspektywę, że jednak „nie wszystek umrę”.

Mrok i gęstość magnezji z jakiej wyłania się ów tekst, czyta się jak z najlepszych niesamowitych opowieści Stefana Grabińskiego. W innym „Lis i kruk czyli wymiana poglądów na świat” mamy bajkę- znów, jak spod pióra biskupa Krasickiego przypowieść z udziałem kruka, lisa i sera.
Tym razem jednak dyskusja dość ciekawie toczy się na poziomie eschatologicznym i humorystycznym wręcz, którego nie powstydziłby się nasz Grzegorz Janusz w swoich najlepszych fantastycznych shortach publikowanych w NF.
Dyskusja zwierząt dotyka bowiem kwestii zbawienia „braci mniejszych” od ludzi, a wygnanie ich z raju, który przez to stał się strefą „wolną od l.” daje zwierzętom zupełnie inne perspektywy egzystencji.
Ekologiczna wymowa opowiadania wręcz się prosi jako lektura obowiązkowa związanych z tą ideą aktywistów.
Za to perspektywa anielsko-diabelska znajduje się w tekście „Przygody młodego diabełka” gdzie tytułowy młody diabełek wysłany na Ziemię na naukę kuszenia, zdobywa pierwsze szlify w zwodzeniu na manowce. Sam jednak opis piekielnych stosunków społecznych to prosta satyra na „kraje ludowej demokracji”, przed którymi Mackiewicz uciekał całe życie, bo znał efekty pracy bardziej mrocznych wysłanników piekieł, przy których techniki kuszenia młodego diabełka są zaiste rozczulające. Co jednak nie uzasadnia w ich lekceważeniu, bo zło pozostaje złem i śmiertelnym zagrożeniem, nawet jak chce czynić dobro.
Mamy więc takie odwrócenie słynnego faustowskiego „zło pragnąc, dobro czyni”.
* * *

Podobny wątek „piekła na ziemi”, a właściwie wizyty diabła wyrzucił z siebie inny uciekinier z kresów, niedawno przywrócony na Ojczyny łono – Sergiusz Piasecki. Jego losy warte są większej świadomości (może jego rok ogłoszony przez Sejm temu będzie sprzyjał) – to wszak autor pogranicza kultur, który też, jak Józef Mackiewicz, wybrał bycie Polakiem (co jest warte innej opowieści, zwłaszcza dla kolegi autora z Górnego Śląska).
Pomimo pochodzenia i swojej kryminalnej przeszłości, z mroków duszy i więzienia wyprowadziła go moc słowa zaklętego w języku polskim. Zakochany w nim i polskiej literaturze, pisał wiele i namiętnie o miejscach i ludziach dawnych kresów Rzeczpospolitej – terenach dzisiejszej mińszczyzny na Białorusi.
Jak inni tamtejsi autorzy (F.Czarnyszewicz, M.K.Pawlikowski – których kości nadal tułają się po świecie) czarował językiem odtwarzając tamtą krainę „pod gwiazdą Wielkiej Niedźwiedzicy”, pisząc do bólu realistycznie o wojnie i pokoju, miłości i nienawiści ludzi stojących w cieniu bolszewickiej rewolucji i rozpoczętego od niej cyklu XX wiecznych totalitaryzmów.
Jednak i on, tuż po zakończeniu kolejnego koszmaru, tym razem II wojny światowej i na rozpoczęcie sowieckiego „wyzwolenia”, uciekając z zajętej nim Polski, z ziem utraconych i „odzyskanych”, pisze powieść „7 pigułek Lucyfera”, którą publikuje tuż po swojej ucieczce za granicę, na emigracyjnym, londyńskim bruku.

Tym razem tło powieści umieszcza na kresach zachodnich, których stolicą tuż po wojnie był Poznań. To jego śmiech przez łzy, bo wychodzi mu satyra na Polskę pod nowymi rządami i w nowych granicach.
Bohaterem czyni pośledniego, piekielnego wyrobnika. Wygnany z piekła za zawalenie ciężkiej roboty podgrzewania w kotłach potępieńców, ów niskiej rangą diabeł trafia za karę do powojennej Polski. By odkupić swoje piekielne winy ma zdobyć przy pomocy tytułowych pigułek, odpowiednią liczbę nowych dusz do piekła. I robi to, co do niego należy, choć bardziej dzięki temu, że sprzyja mu czas i miejsce.
Zaiste, lepszych pomocników od funkcjonariuszy bezpieczeństwa i administracji PRLu, miejsca, gdzie „Hitler i Stalin zrobili co swoje” – nie mógł sobie wymarzyć. Piasecki, także zajadły wróg komunizmu, żeby wyrazić „nowe” – sięgnął także po konwencję zupełnie niepasującą do wcześniejszej jego twórczości.
I znów jawi się nam owa fantastyczna reakcja na przytłaczającą rzeczywistość. A przecież nie tylko jego ogarnęła nadzieja w fantastyce, która pozwoliła wyrazić, co w sercu drgało.
Po fantastykę w podobnym wydaniu sięgnął kilka lat wcześniej M. Bułhakow w środku stalinowskiego terroru. W tym samym czasie przez fantastyczny sztafaż mógł wyrazić swoje przeżycia i obawy sam George Orwell słynnym „Folwarkiem zwierzęcym” i „Rokiem 1984”. Nie mówiąc o oksfordzkim profesorze JRR Tolkienie. I tak by można długo.
Dla nas to truizm, że fantastyka ratuje w chwili kryzysu i zwątpienia.
Daje – wcale nie złudną, a realną nadzieję – że „jeszcze będzie przepięknie”. Mentalną nie ucieczkę, a wycieczkę w miejsca, gdzie pojawia się wyjście. I tak się dzieje.
Realiści literaccy: Krasicki, Mackiewicz, Piasecki nie oparli się naturalnej potrzebie szukania pocieszenia w fantastce. A gdy zima niewoli przeminęła, zostały intrygujące dzieła.
Byle do wiosny!
Redaktor Ochudzki Ryszard
* * *

Formularz kontaktowy

Planowane odwiedziny miasta stołecznego Poznań coraz bliżej (Twardoch ma się pojawić na Targach Książki w niedzielę 15 marca), to warto wspomnieć o lekturze jego ostatnich dzieł według starego idiomu, czyli narracji męskiego mężczyzny w średnim wieku, Ślązaka, gardzącego polskością, bezbożnego ale z czarnymi bogami/istotami w tle oraz historią i Historią, z koniecznym opisem genitaliów oraz broni i amunicji.
AI Bareja Bradbury Conrad Diuna Dukaj Fantastyka religijna Groza Gwiezdne Wojny Historia Horror Houellebecq Huberath Jęczmyk Kloss Kobiety Korzyński lektury Lem Lynch Masterton Mickiewicz Niemcy Orbitowski Oscary Parowski political fiction Postapo Pyrkon Romantyzm Rosja Sapkowski Sienkiewicz Stuhr Szyda Słowacki Tolkien Twardoch Twin Peaks Tym Ukraina Vonnegut Wojna Ziemkiewicz Żuławski


