
Mortal Kombat II. Wystarczy nie wstydzić się.
Lukasz "Zygi" Zygmunt - 16 maja, 2026Rok 2026 to przedziwny rok. Pomijając wszelkie zawirowania geopolityczne, wychodzi na to, że dostaniemy w jednym roku filmy „Mortal kombat” i „Street Fighter”.
I ten pierwszy właśnie wylądował w kinach. I, tu spoiler, jest dobry!
„Motral kombat” z 2021, poprzednik aktualnie granego w kinach był filmem… poprawnym. Przedstawił fajnie bohaterów, opowiedział nawet ciekawą historię, ale jakoś tam było, wg mnie, mało tego mortala w mortalu.
Szczerze, mimo że krążyły plotki o kontynuacji, to przez czas, jaki upłynął, zupełnie straciłem nadzieję, że „coś z tego będzie” i nabrałem pewności, że kontynuacja utknęła w jakimś producenckim limbo, z którego już się nie wykaraska.

A potem pojawiły się trailery części drugiej. Trailery, które sugerowały, że może nie być źle.
A potem przesunięto premierę (z tego co pamiętam, pierwotnie film miał trafić do kin a w październiku 2025), co jakoś nigdy nie wróży nic dobrego filmowi.
Teraz film pojawił się w kinach. I w końcu mamy przykład co się stanie jeśli za film na podstawie gry komputerowej weźmie się ktoś, kto nie wstydzi się materiału źródłowego, a nawet wprost przeciwnie, wykorzystuje go do świetnej zabawy.
Nie zawrę tu opisu fabuły, po co spoilować.
Ale warto wiedzieć, że dostajemy kolaż kultowych postaci z gier.
Dostajemy świetnie zrealizowane walki,
Dostajemy, w końcu, brutalne finishery, które pokazują, dlaczego gra wzbudzała swego czasu, takie duże kontrowersje.

Ba, sam film jest przecież opatrzony kategorią R, więc nikt nie musi się tam hamować, zarówno w walce jak i w słowach.
I dobrze.
Trzeba jednak podkreślić jedno: pomimo tego wszystkiego co napisałem powyżej, film tak naprawdę działa głównie dzięki Karlowi Urbanowi który występuje jako Johny F****G Cage. Osadzenie go jako naszego protagonisty, dla którego cała turniejowa heca to coś nowego, czyni tutaj cuda, nadaje odpowiedniego tonu, który pozwala bawić się widowiskiem, a nie skręcać się z zażenowania.

Czy jest to film idealny? Skąd!
Czy żarty czasem niskich lotów? Są, ale sam się zdziwiłem, że nie tak niskich jak się spodziewałem.
Czy fakt, że stworzyła film firma, która ma na koncie „Harry’ego Pottera” i „Władcę pierścieni„ sprawił, że film jest lepszy, niż byłby gdyby stworzyło go inne studio? Zdecydowanie! (Zobaczycie -zrozumiecie).
Podsumowując: dostaliśmy świetnego akcyjniaka na podstawie gry komputerowej, który w końcu się nie wstydzi tego, czym jest.
Jeśli zdejmę okulary nostalgii, które wciąż każą mi uważać MK z 1995 za najlepszy z serii (no dobra, muzykę miał lepszą), to muszę przyznać, że MK2 z 2026 roku to najlepszy Mortal, jakiego do tej pory powstał.
Flawless victory!
Łukasz „Zygi” Zygmunt.
* * *

Żeby było jasne – ten film to nie fantastyka. To komedia o tych dziwnych ludziach, którzy fantastkę lubią. A fantastyka jest pretekstem by wrzucić masę odniesień, cytatów i innych mrugnięć okiem. Czasami takie nagromadzenie robi więcej szkody niż pożytku, ale sam w sumie się zdziwiłem, ile razy się uśmiechnąłem pod nosem, a parę razy nawet głośno parsknąłem. Nie jest źle.
AI Bareja Conrad Diuna Dukaj Fantastyka religijna Groza Gwiezdne Wojny Harat Historia Horror Houellebecq Huberath Jęczmyk Kloss Kobiety Komunizm lektury Lem Linda Lynch Masterton Mickiewicz Niemcy Oscary Parowski political fiction Postapo Pyrkon Romantyzm Rosja Sapkowski Sienkiewicz Stuhr Szyda Słowacki Tolkien Twardoch Twin Peaks Tym Ukraina Vonnegut Wojna Ziemkiewicz Żuławski


