
Książka nieistniejąca – wyznania Idioty
Jacek Sobota - 14 czerwca, 2025
Italo Calvino napisał kiedyś piękną książkę o rycerzu nieistniejącym, który mimo swego nieistnienia, w jakiś szczególny sposób istniał (duch w pancerzu), wpływając na bieg rzeczy.
Z literaturą współczesną rzecz ma się odwrotnie – są tacy, którzy powiadają, że jeszcze istnieje, kierując się mylnym wrażeniem wyniesionym z księgarń (które powoli zaczynają przypominać mnogością swego asortymentu lombardy albo sklepy typu 1000 i jeden drobiazgów, w jakimś przedziwnym celu funkcjonujące w czasach mych dziecinnych w gierkowskim PRL-u), gdzie faktycznie można natknąć się na książkę, a nawet na czytelnika.
Jednak istnienie odbiorcy (i jest to teza o znaczeniu fundamentalnym) nie oznacza i nie potwierdza istnienia, a może raczej znaczenia komunikatu. A to z tego powodu, że, jak to napisał kiedyś McLuhan, środek przekazu sam staje się przekazem; ponieważ staje się bardziej jakby środowiskiem życia, a nie klasycznym roznosicielem treści; ma charakter niedostrzegalny, lecz kształtujący – np. osobowości, np. odbiór rzeczywistości – coraz bardziej zapośredniczony.
Książka nie może sprostać wymogom kanadyjskiego myśliciela, ponieważ powszechny uwiąd wyobraźni odbiorców nieistniejącej kultury, spowodowany niewidzialną i nieodczuwalną, lecz przemożną inwazją środków masowego przekazu nowego rodzaju, niweluje możliwość sensownego odczytywania jej treści.
Książka jest dinozaurem w świecie eksplozywnym – Internet zaś jest eksplozją, która porywa umysły i zmysły. Jest to też ta właśnie eksplozja, która wybiła dinozaury. Immersja wyklucza wyobraźnię, ponieważ jest tej ostatniej namiastką, ersatzem, zamiennikiem i protezą.
Kiedy czasem rozmawiam z młodymi ludźmi, wydaje się, że dostrzegają zmianę (gdy im ją tłumaczę, jako sędziwy, z ich punktu widzenia, świadek przełomu epok), ale nie odczuwają, jak np. ja, jej epokowego znaczenia, ponieważ oni są pokoleniem eksplozji – żyją w tempie cząsteczek minionej kultury, która została rozerwana na strzępy jeszcze przed ich narodzinami; i teraz oddalają się od starego świata w tempie ucieczkowym.
Poza tym owa rzeczywistość rozerwana wybuchem jest im codziennością, zwykłością; incydenty są stałymi elementami tego zamglonego i rozpływającego się świata o ontologicznej spoistości piany wywołanej przeciwłupieżowym szamponem.
Inwazja, która już się dokonała, ma charakter niewidzialny dla ludzi nią dotkniętych (młodych pokoleń lub „znieczulonych” nawałnicą nowych wrażeń starców, którym się zdaje, że są „na czasie”, dlatego klęski żywiołowe dotykające ich przemijający świat tłumaczą sobie jako „ożywczy powiew świeżości”).
Przypomina w tej swej niewidzialnej (nie)odczuwalności inwazję Marsjan na Ziemię, opisaną w „Pierwszych i ostatnich ludziach” Stapledona, gdzie gazowi i chmurzaści w swej niezwyczajnej konsystencji Obcy, najeżdżają Ziemię przez kilkaset lat (u Stapledona nawet inwazja musi trwać eonami, by w ogóle ją dostrzegł i opisał), lecz brani są za anomalie pogodowe, do których Ziemianie w końcu się przyzwyczajają.
Jaka jest przyszłość książki – taka sama jak kiosków ruchu.
Wyznania Idioty
Jacek Sobota
* * *

Formularz kontaktowy

Jałowość tworów po-kulturowych jest jakąś formą przetrwania pozbawionego sensu. Ale przetrwanie – głosili neoewolucjoniści – jest celem samym w sobie, zatem nie ma powodu, by się oburzać, że „Bridżertonowie” są głupi; odnóża stawonogów czy macki ośmiornic też nie są mądre.
AI Bareja Conrad Diuna Dukaj Fantastyka religijna Francja Groza Gwiezdne Wojny Harat Historia Horror Houellebecq Huberath Jęczmyk Kloss Kobiety lektury Lem Lynch Masterton Mickiewicz Niemcy Orbitowski Oscary Parowski political fiction Postapo Romantyzm Rosja Sapkowski Seriale Sienkiewicz Simmons Stuhr Szyda Słowacki Tolkien Twin Peaks Tym Ukraina Vonnegut Wojna Ziemkiewicz Żuławski



[…] i innych lefebrystów. WstępniakTemat numeru – Rok 2052. Czas znikających książekJacek Sobota – Książka nieistniejąca (Wyznania Idioty)Michel Onfray – lewicowy filozof o unicestwianiu książek (Lewa ręka […]