Anty-komunistyczny komunista Łobodowski

Tych emigrantów było naprawdę dużo i byli naprawdę sensowni. Pisali fajne książki. Propagowali bardzo ciekawą myśl polityczną.

Jeden z nich to Józef Łobodowski.

* * *


Empiryzm vs Ideologia

Jest mi bliski chyba dlatego że chodził do mojego liceum. Za młodu zwiedził z rodziną Rosję, naoglądał się okrucieństw wojny.

Jako początkujący literat był zagorzałym komunistą. Ale coś mu nie grało, zwłaszcza jak jego przyjaciel wrócił z Ukrainy. Opowiadał o Wielkim Głodzie, (w który to imperialistyczny wymysł nikt nie wierzył) a następnie popełnił samobójstwo.

Coś w nim dojrzewało, żeby przekonać się. Posłuchajcie relacji z samodzielnej wyprawy do Ukraińskiej SRR.

Powoli w 1935 roku dojrzewała we mnie decyzja. Postanowiłem to, co już wiedziałem, sprawdzić “osobiście”. Zobaczyć jak wygląda “słoneczna rzeczywistość” w Związku Sowieckim. Nie chciałem jechać, legalnie, jak to przed dwoma laty uczynił Władysław Broniewski. Byłem młody, wysportowany, stałe spacery po Lubelszczyźnie wyrobiły ze mnie piechura (do stu kilometrów dziennie to nie był dla mnie nieosiągalny rekord); jeśli opanowało mnie zmęczenie, przespanie się pod pierwszym krzakiem nie stanowiło żadnego problemu. Znałem rosyjski bardzo dobrze, ukraiński po łebkach.

Jan Śpiewak uprzedzał mnie
– Uważaj, jak cię złapią po przejściu granicy “na zielono” uznają cię za sanacyjnego szpieg i pójdziesz w najlepszym razie do łagru”
– A to istnieją takie – ironizowałem – w “słonecznym społeczeństwie”?

Miałem długolufową dziewiątkę i sporą ilość amunicji – żywcem nie dam się wziąć. Przemytnicy wołyńscy radzili mi, abym wziął większą ilość machorki i terpentyny. “Jakby psy szły po śladzie”. Posłuchałem.
[…]
Przerzucili mnie łódką przez rzeczkę. Poszedłem w kierunku południowo-wschodnim i trafiłem tam gdzieśmy przed ostatecznym powrotem do Polski siedzieli wędrowny obozem w 1922. Groby tych co wtedy pomarli na tyfus, zadeptane. Żadnych krzyży, śladów. Przespałem się do zmierzchu. Ruszyłem dalej. Pierwsze spotkanie “Sława Bohu” – dziewczyna popatrzyła osłupiała, rzuciła koszyk i w nogi.

To pierwsze doświadczenie było wymowne, żeby zrezygnować z dalszej drogi. Ale uparłem się i wszędzie to samo. Samo zjawienie wywoływało popłoch i natarczywe pytania – “skąd idziesz i co tu robisz?”. Albo taka scenka u leśnika. Pytam:

– Co to, podobno u was dwa lata temu był wielki głów? – starsza kobieta rozpłakała się. A jej tęgi mąż wziął mnie za ramię:
– A wy po co pytacie? Papiery macie w porządku? I żadnego takiego głodu nie było…

Już na Kijowszczyźnie przyjazny chłop uprzedza:
– Co wy za jeden, pytać nie będę. Ale słyszałem gadki że tu chodzi dziwny gość. Władze o nim też wiedzą i pewno rychło zaczną was szukać.
Zawróciłem.

W Berdyczowie zaczepił stary Żyd. Po polsku!
– A skąd pan wie że jestem Polakiem?
– Nu tak sobie pomyślałem, bo od razu widać, że nietutejszy, tu nikt tak dobrze się nie ubiera. Czy może z kijowskiego konsulatu!
– Nie!
– Jak nie, to niech pan jak najszybciej stąd ucieka.

Uciekł. Ale terpentyna i machorka na goniące psy była konieczna.

Żywot człowieka gwałtownego

* * *


Przeciwko upiorom przeszłości

I z komunisty stał się antykomunistą. Och gdybyż Sartry i inne da Rochy zechciały tak przekonać się.

Taki to był empiryczny intelektualista. Przez swoją empiryczność nie dawał się wyprowadzać w pole ideologiom no i jednocześnie był też znienawidzony przez ideolologiczne elity. Dokładnie tak jak teraz. Elity potrafią nienawidzić empirycznych ludzi.

Nie będę opisywał jego dalszych perypetii.

Wspomnę że i przed i po wojnie – był miłośnikiem, a prznajmniej znawcą tematów Ukrainy. Z jednej strony przewidywał do czego prowadzi polska niekiedy kuriozalna polityka na tych ziemiach. Po drugie był jednym z pierwszych, wyłaził ze skóry żeby doprowadzić do pojednania. I to on tak naprawdę rozpoczął słynną kilkudziesięcioletnią dyskusję na łamach paryskiej Kultury – w temacie polityki wschodniej i relacji z Ukrainą.

Weźmy chociażby ten wspaniały tekst z “Wiadomości”:

Nie wolno publicyście z poczuciem odpowiedzialności dotykać krwawiącego zagadnienia bez dobycia podstawowej wiedzy historyczno-politycznej.

Między Muszalskim a Zagłobą – Wiadomości 1951

Kurde! Jakie to aktualne

Jego słynny przełomowy tekst Przeciw upiorom przeszłości – to była bomba w paryskiej Kulturze. I została uznana za oficjalne stanowisko Kultury.

Kurczę posłuchajcie tych cytatów. Bo to było w lutym 1952 a po dokładnie 70-ciu latach (luty 2022) słowo staje się ciałem:

Polacy powinni zdobyć się na stanowisko czynne. Nie stać Polaków na politykę bierną, na rozwiązania połowiczne, “na przeczekanie burzy pod dziurawym parasolem oportunizmu”.

Albo to:

Od zachowania się Zachodu, Stanów Zjednoczonych przede wszystkim, zależeć będzie niemal wszystko. Ale coś zostanie i dla nas. Pewnie jeśli naród ukraiński nie wykaże dostatecznej decyzji i siły w owym momencie, to i nasza ewentualna pomoc na nic się nie zda. […] trzeba dążyć do porozumienia, by Ukraińcy mieli rozwiązane ręce na północy, a my na innych odcinkach”.

I tak się wodził i spierał z Giertychem, Studnickim i innymi narodowcami.

* * *


Trylogia

Jako literat, dużo pisał o Ukrainie. Zacznijmy od prozy Trylogii Ukraińskiej.

Przyznaję, że nie czytałem. Jak przeczytam, to opowiem. Ale już teraz polecam.

* * *


Wiersze

Pisał też bardzo dużo poezji o ukraińskich Kresach. Zaprezentujemy tutaj jedynie fragmenty kilku wierszy. Wybierając kierowaliśmy się tematyką numeru oraz ciekawymi myślami.

A więc:

Pochwała Ukrainy

Tobie śpiewam, o, Ukrain, ciebie pochwalam
w pieśniach, co szumią urocznie, morskim podobne falom
nutą stęsknioną, dźwięcznym słowem, wezbranym rytmem.
Jak skrzydła, co trzepocą w nieustającą modlitwę,
oddechy twoich wiatrów smagłe i wonne;
gdy grzmoty huczą nad tobą, to grzmoty tysiąckonne;
jarzysz się w srebrze gwiazd, jak bizantyjski obraz,
gorączką spalasz wargi i miłość twoja niedobra
uwodzi synów człowieczych w niepokój burzy i w wichry.

[…]

Jak Trzej Magowie Święci, Zachód, Wschód i Południe
znoszą węgiel i sól, mangan, żelazo i cynę…
Ach, może przez owe bogactwa właśnie ich dłoniom najtrudniej
zmienić ten świat w Ukrainę!

[…]

Żem uniósł chwałę, co u nas było w pogardzie,
i glorię żyjącym w niewoli bez lęku przyznał,
nie masz wśród was nikogo, co by zasłużył bardziej,
by go nazwała ojczyzna.

Rządcy docześnie, dawno skazani przez czas,
o sercach, nie przepalonych w ducha komuniach,
oto w pochwalnych mych słowach
bez was i mimo was
stara odnawia się Unia.

[…]

Ale ty, Ukraino, me serdeczne karty,
co chciałby być odezwą i unwersałem,
a ulatują z wiatrem, jak gołębie białe,
jeszcze kiedyś w szczęśliwszych dniach przyszłości twojej
oczytasz, jak się czyta modlitwę przed bojem,
i uznasz za swojego czy później czy wcześniej,
poetę, co był Lachem, a sławił cię w pieśni.

* * *


Rocznice majowe (cytaty)

Nie myliło się pióro, gdy w rozpaczy drgnęło
ni głos, gdy krzykiem w pustkę się wysilił
Daremnie naszych ramion prosiło się dzieło
lat i ludzi niedawnych. Długośmy nosili
głowy na tykwach grochowych zatknięte
aż zachwiały się krwawe. Noc wstała lamentem,
dzień mrokiem świta. Deszcz spłukał odezwy.
Nawzajem podeptani od tych samych wrogów,
ani nam wspólna zguba we łbach nie wytrzeźwi,
więc z nożem bratobójczy stajemy na progu.

[…]

I wystawimy na targ nasze zbrodnie,
czubiąc się o to, która z nich jest większa.
Zaczniemy własną głupotę upiększać
krwią na próżno przelaną. Niechże się przechodnie
śmieją szyderczo z bezmózgich pieniaczy
niech palcem wytykają. Tak się przeinaczył
morderca w wilkołaka i po nocach wyje.

{…}

nie zaświeci nam nikły ogarek sumienia,
gdy tylkośmy rachunki wzajem pisać zdolni –
dłoń na nóż chwyta nawet podczas drzemy,
a gdy źrenice na światło przedrzemy,
znów skuci: jeden i drugi niewolnik!

Prawdy nie zobaczyła ta stara przypowieść
która godziła jeńców na galerze.
Nawet i wtedy zamiast zliczyć szczerze
grzechy i winy wyznać po połowie,
będą się wadzić pod chłoszczącym batem.

[…]

Graliśmy dramat w mistycznym teatrze,
ale aktorów nam wymordowano

* * *


Słowo o koniach (cytaty)

Na początku był step i Duch Boży krążył nad stepem
Upadały na świat
ciemnym wichrem pierwsze dni stworzenia

[…]

W olbrzymim oddechu Boga wiruje świat,
cztery pory roku nadchodzą, w cztery strony oko spogląda,
dłoniom czterech żywiołów posuszna glina lat
ulega, gdy swoją przemoc narzucają na wodach i lądach.
Czarna ziemia żywiołem jest wiecznym
ogień jej wnętrze przepala,
wiatr roznosi płomienie w złocistych językach,
gasną potęgi ognia i wiatru, wszystko zlewa fala
i jasnym żywiołem wody
odwieczny krąg się zamyka

Konie jak wicher stepowy cisawe,
konie czarne – jak ziemia,
gniade – w ogniu spalone, siwe – wodnej poczęte toni,
rżą na łąkach mistycznych,
z żywiołami przechodzą na przemian
– i tu się kończy pieśń o Teogonii.

* * *


Śmierć Słowackiego (cytaty)

A tu nie archaniołowie,
zjadacze chleba się rodzą,
piewców kuchennej sławy poznasz po głosie

[…]

a na wołyńskich łąkach od ognisk dym
ściele się niską pieśnią – jakże smutną.
Chłopskie Elektry przed chatą bielą na słońcu płótno,
gdy źrebiec parska przez pole, to jakby biegł po klawiszach
tak się odzywa do żywych podziemnym głosem złym
lat spopielała dusza.

[…]

i matka-Ukraina żałobnym okrywa całunem
opuszczony grobowiec paryski.

* * *


Testament mój (fragment)

Dawna ojczyzno nasza, matko Ukraino!
Ukrzyżowana i w strzępy rozdarta.
Otom me słowa rozstawiał na wartach,
aby nikogo spośród was nie minął
ten wichr, co nieraz chmielem zaplenił się w głowach
gniewem odezwał się i buntem głuchym
o kiedy indziej karmazyny i kożuchy
wspólną procesją wiódł do Poczajowa.

* * *


Widzenie (fragmenty)

spotkały się Ukraina i Litwa

poskarżyła się pierwsza boleśnie
“Dziki jeździec z srebrnych wotów i relikwii mnie odarł,
gorzkim dymem pożaru wiatr nawiedził mnie we śnie
Smagłolica moja uroda
szybko zwiędnie na tych wichrach i pożarach…

Rzeki krwią wypełnione, jak nalana czara,
obrodziły sady popiołem
głodny płacz pacholęta nasyca
i miedze poorane w kolczastych okopach…
Ach spotkała mnie dzisiaj samotna wilczyca
i żałując, położyła się
przy stopach”

[…] i odeszły zapłakane w las;
Ostrobramska szlachcianka i pasterka.
Szły za nimi konstelacje wiernych giwazd
i kołysał się na wysokich świerkach
późny księżyc, zachmurzony i blady.

[…] Uśnij Synku, uśnij, Matka czuwa nad wezgłowiem,
A gdy oczy znów przetrzesz,
Wstanie świt
Nad Ukrainą i Litwą

* * *


Poetom ukraińskim (fragment)

Znamy te gorzkie nuty, mroczne zaklęcia te same,
co nasza jesień zatruły, zwilgłą i mglistą
śpiew obłąkany troską, groźny i gniewny lament
strofy wydarte z ksiąg wszystkim Ewangelistom.

I niejednemu z nas wydaje się prościej i słodziej,
jak niegdyś, jak teraz wy,
krzykiem wołać swą wolność świętą
niźli z posępną twarzą błąkać się w głuchym narodzie
i dusze budzić z niewoli, gdy z rąk niewolę odjęto

Bo łatwo butom żołdaka głosić triumf i chwałą,
cieszy się tłum, gdy ulicznik na palcach gwiźnie,
lecz, gdy się skroń znu9żona pochyli nad foliałem
księgi proroków świadczą przeciw własnej ojczyźnie

Zebrał Forlong Gruby

Zapisz się, jeżeli chcesz dostawać informacje o nowych wpisach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.