Category: Film

Hail Mary

Hail Mary – Mariologia i Kontakt do trzech razy sztuka

Projekt Hail Mary  – to oczywiście po polsku „Projekt Zdrowaś Maryjo”. Ale z jakiegoś powodu ktoś (i to już nawet tłumacz książki Radosław Madejski) zwątpił w siłę języka polskiego. Tak samo jak wątpili w polszczyznę tłumacze tytułów „Matrix”, „Interstellar”, „Avatar”, „Resident Evil”, „Top Gun”, „Avengers”, „Parasite”, „Terminator” i wielu innych.

Czasem dziwię się że nie zostawiono też „Gravity”, „Martian”. Byłoby tak dżezi, po zagranicznemu. Więcej Dżesik i Brajanów by obejrzało.  

Oscary

Dwie strony Oscara. Jedna bitwa vs Wielki Marty

Tegoroczny przegląd oscarowy zakończę raczej na dwóch filmach. Spójrzmy, na najbardziej nagrodzone dzieło „Jedna bitwa, po drugiej” Paula Thomasa Andersona i wielkiego przegranego czyli film „Wielki Marty” Josha Safdie.

Halina Kowalska

Halina Kowalska – barejowska dziewczyna

Wprawdzie dziś umarł amerykański (indiański?) gwiazdor Chuck Norris – ale my chcemy się skupić na naszej rodzimej gwieździe, która urodziła się rok po Chucku i wniosła istotny wkład w „najważniejsza ze sztuk” tworzoną w Polsce. Halina Kowalska – ubarwiła wielce filmy Stanisława Barei. Ale nie tylko ona, o czym za chwilę.

Hail Mary

Projekt Hail Mary – Tak mógłby wyglądać Pan Kleks w Kosmosie

Najnowsza ekranizacja kolejne powieści Andy’ego Weira („Marsjanin”, „Artemis”) – Projekt Hail Mary – to świetne kino dla dzieci i młodzieży. Mam nadzieję ze dzieci i młodzież podzielą moje zdanie.

Weird west

Z rewolweru do tyranozaura – czyli kilka słów o Weird West aka Dziwnym Zachodzie

Owe “geny westernu” okazały się być na tyle dominujące, że niezależnie od utworu, w którym się pojawią, przyjmuje się, że może on być dzięki nim nazywany westernem – nawet jeśli jest to utwór z elementami fantastyki i science fiction. Doprowadziło to do powstania zupełnie nowego i unikatowego gatunku ochrzczonego mianem “weird west”.

Lulejże

Święta na filmowo – Miś -Lulejże mi, lulej

W nastroju świątecznym chcemy uczcić pamięć zmarłego rok temu Stanisława Tyma oraz kompozytora i pianisty Jerzego Derfela (zmarł w ubiegłym miesiącu). Życząc wszystkim radości i dobra prezentujemy nagranie zaprzyjaźnionej amatorskiej (jak my) kapeli, która przeprowadziła rekonstrukcję monumentalnego zakończenia filmu Miś.

folk horror

Nie idź do lasu.. i do wioski lepiej też. Folk horror – poradnik

Może się wydawać, że z całego inwentarza dawnych straszydeł przetrwały jedynie te, które zmieniły się prawie nie do poznania – zombie zerwał ze swoim rodowodem voodoo zmieniając się w brutalną alegorię epidemii, wampir z żywego trupa pijącego krew stał się postacią romantyczną, a nawet atrakcyjną.   

Nie mniej jednak wciąż istnieją niektóre miejsca, które uznać można za matecznik straszaków, o których opowiadali nasi przodkowie. Obok nich żyją również ludzie, a wraz z nimi pozostałości dawnych zwyczajów, religii i lęków. Horror, w swym wszędobylstwie, nie pominął również ich, tworząc na ich podstawie zupełnie nowy podgatunek zwany folk horror.

Frankenstein

Frankenstein – paniczne szukanie piękna i narodziny AI

Połącz odrażającość Azoga, psychikę Golluma i outsiderską mentalność Wolverine – dostaniesz bohatera romantycznego prosto z Sevres pod Paryżem.

A jego komiksowy rys? No właściwie to jest wiele wspólnego miedzy komiksem a romantyczną estetyką. Obydwa operują, przesadą, uproszczeniami. Gardzą realizmem. Komiks, zwłaszcza ten superbohaterski – to dziedzic Byrona, Schillera, Mickiewicza i całej tej romantycznej ekipy.

Kraken

Na morza dnie, gdzie kraken czai się

czyli o miłości i nienawiści człowieka do morza

Mamy lato więc dobrym pomysłem byłoby wybranie się nad morze, prawda? OTÓŻ NIE! Jak dowodzą podania i legendy (a dziś również fantastyka) od mórz i oceanów należy się trzymać z daleka – jeśli nie dorwą nas tam krakeny czy inne lewiatany to z pewnością zrobią to ryboludy albo syreny. Nie podlega wątpliwości, że ludzie od zarania dziejów obawiali się oceanów, lecz równocześnie nimi fascynowali, i jak się okazuję ta ambiwalentna relacja człowieka z morzem trwa do dziś.

LARP

LARP. Na bezrybiu spora ryba

Żeby było jasne – film „LARP. Miłość, trolle i inne questy” to nie fantastyka. To komedia o tych dziwnych ludziach, którzy fantastkę lubią. A fantastyka jest pretekstem by wrzucić masę odniesień, cytatów i innych mrugnięć okiem. Czasami takie nagromadzenie robi więcej szkody niż pożytku, ale sam w sumie się zdziwiłem, ile razy się uśmiechnąłem pod nosem, a parę razy nawet głośno parsknąłem. Nie jest źle.

Lalka

Lalka od Netflixa – miłe początki

Hate-watcherzy zaciskają kciuki, bo Netflix znowu wkracza do akcji i bierze się za kolejną „nowoczesną ekranizację mówiącą współczesnym językiem”. I tym razem ma to być Lalka.

Pierwsze wypowiedzi aktorów grających główne role dają nadzieję na naprawdę odlotowy materiał.

NÓŻ W WODZIE

Nóż w wodzie na własnej skórze

Zapraszamy do krótkiego tekstu na otwarcie cyklu „Wakacje literackie”. Dziś Nóż w Wodzie oczami człowieka, który wędrował w łódce.

13 horrorów

Klauny z kosmosu i morderczy indyk – czyli 13 najgłupszych horrorów w historii

Film ma dosłownie wszystko co powinien mieć zły film – idiotyczny scenariusz, w którym nic nie ma sensu, wzbudzającą uśmiech zażenowania charakteryzacje oraz aktorstwo wahające się od drętwej apatii po groteskowo przerysowaną ekspresyjność.

Jest to jedno z tych dzieł, które wbijają się w mózg niczym gwóźdź i na zawsze zmieniają sposób postrzegania rzeczywistości.

W skrócie – polecam z całego serca.

gaucho gaucho

Gaucho gaucho – wyprawa na planetę Patagonia

Jakiś czas temu napisałem że film „Chłopi” to wyprawa na planetę gdzie funkcjonuje społeczność „Huberathowska” – pierwotna, „niestechnologizowana” – a jednocześnie dająca wiele z poczucia „inności”. Takim filmem, ale z innej planety jest dokument „Gaucho gaucho”. Zamiast radomskiej wsi sprzed 150 lat przeżywającej udramatyzowane romanse, mamy współczesną patagońską społeczność pierwotnych kowbojów z najdalszej prowincji Argentyny, czyli tzw. gauchos – przeżywającą całkiem proste zdarzenia. Cóż w tej społeczności dziwnego? Nie wiem czy świadomie, ale jest to

sith

Zemsta Sithów, czyli znowu Gwiezdne Wojny w Poniedziałek Wielkanocny

Wybraliśmy się do kina żeby doświadczyć tego samego co 36 lat temu. 00

Alphaville

Alphaville – Godard, doczytaj Lenina!

W końcu zaliczony klasyk „Alphaville” J-L Godarda. Nastawiłem się pozytywnie, ale niestety rozczarowanie. Film wyglądał jak skrzyżowanie naszej Hydrozagadki z filmami naszych kolegów z Planu 9, czyli fantastyki korzystającej z „dekoracji” rzeczywistości, nadającej im fantastycznej perspektywy (jak lokacje na Cytadeli w Poznaniu), ale bez humoru i dystansu, nieznośnie poważnie, więc groteskowo i… nudno. Filmu nie ratują nawet ładne panie w negliżu. Jakoś się to wszystko nieładnie (oprócz pań) zestarzało, narracja się rwie, główny bohater jest

Anora

Anora – Hollywood w bohaterskiej walce o rosyjskie interesy

Nie wiem jak pokaźne środki ze strony „biednych i szkalowanych Rosjan” musiały wjechać do kieszeni członkom Akademii, żeby ten film otrzymał tyle nagród, ale zdaje się, że wyszło przyjemne z pożytecznym. Skoro Anora wygrała co najważniejsze, tegoroczne Oscary, to można odczytać go jako ukłon Hollywood dla nowego prezydenta USA, który właśnie tak widzi Rosjan i ich „biznesy”. Pięknie pomyślane!

Ocieplenie wizerunku na masowym polu, w dodatku z udziałem aktorów zaangażowanych w propagandę Putina. Majstersztyk! Nie przypadkowo inny wielki, szkalowany Rosjanin – Włodzimierz Lenin stwierdził, że kino to najważniejsza, że sztuk!

prawdziwy ból

Prawdziwy ból – czy polska „Podróż na Wschód” uleczy świat?

Przyjazd do Polski, do jądra ciemności i bólu dla potomków ocalałych z holocaustu, był właśnie taką terapią szokową.

Otępienie wywołane lekami i uśmiechnięta rozpacz przykrywająca egzystencjalny ból, bezsensowności istnienia, wyprzeć ma większy ból. Wejść do baraków czy komory gazowej w obozie na Majdanku i zobaczyć czy nadal się coś czuje, poczuć większy ból niż się ma na co dzień życiem tak poukładanym i zabezpieczonym, że aż się żyć nie chce.

brutalista

Brutalista. Trochę Tyrmand. Trochę Pianista.

Odnosi się wrażenie, że to wariacja na temat tego rodzaju historii z holocaustem w tle, ale tym razem bez rozczarowującego dla zachodnich widzów zakończenia (gdy po całej epopei okupacyjnej, u Polańskiego, Władysław Szpilman w końcowej scenie znowu gra w polskim radio, jak na początku filmu, jakby nic się nie stało).

Nasz pan Romeczek zrobił bowiem zakończenie „Pianisty” zgodnie z naszym duchem radzenia sobie z traumą wojenną, a więc straszna wojna się skończyła, Polska odzyskała (?) wolność, możemy żyć i odbudować nasz kraj, „my żyjemy” i cieszymy się. Takie zakończenie zniesmaczyło część zachodnich widzów (jak można życie we wschodniej Europie uznać za happy end).

nosferatu

Nosferatu – odświeżający powrót do korzeni

Robert Eggers całkowicie odziera bowiem postać wampira z grubych warstw romantyzmu i moralnych niejednoznaczności jakie zdążyły się nagromadzić przez te wszystkie lata jego bytowania w popkulturze. W efekcie tym co zostaje jest postać pozbawiona jakichkolwiek hamulców i wątpliwości, w całości skupiona na zaspokajaniu swoich krwiożerczych pragnień. Tym samym bliżej jest Nosferatu do niszczycielskiej siły natury niż do wizerunku wampira do jakiego przywykliśmy.

Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat

Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat – Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe

Marvel po raz kolejny próbuje odkupić swoje winy i zadośćuczynić wyrządzone szkody. Tym razem jakby zaczyna sobie uświadamiać swoje złe postępowanie. I chyba zrobił krok w dobrym kierunku. Oglądając film Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat – doszedłem do wniosku że Marvel wybrał drogę umartwienia, ascezy i uświadomienia sobie swojej nędzy.

I to jest dobra droga bo jak mówi pismo:

Lecz ten rodzaj nie wychodzi inaczej, jak tylko przez modlitwę i post.

Kompletnie nieznany

Kompletnie nieznany – w końcu film o muzyce

Nowy film o Dylanie to szokujące zjawisko. Jest to film o muzyku który zasadniczo nie jest opowieścią o używkach. Głównym tematem filmu jest …, nie pospadajcie z krzeseł … MUZYKA. „Kompletnie nieznany” – to w sumie dość dziwny film. Wydaje mi się że mocno różni się  od innych filmów biograficznych o muzykach – jakie ostatnio obrodziły dość mocno. Wszystkich nie oglądałem, ale mam wrażenie że większość z nich została na siłę napisana jako film sensacyjny

David Lynch

David Lynch – epitafium w 13 zwrotkach

Dla mnie to co w Lynchu było najpiękniejsze, to jego przykład że nie należy się przejmować. Nie masz budżetu? Nie masz efektów specjalnych? Nie masz kaskaderów? Nie przejmuj się – ważne żebyś okrył w sobie pociąg do poezji obrazu. To coś wspaniałego dla młodych filmowców zwłaszcza amatorów.

Exupery

Saint-Exupéry. Zanim powstał Mały Książę. Próba zajrzenia w głąb duszy Dużego Księcia.

Francuzi to czasem umieją w te filmy.
Choć po prawdzie nie wiemy czy Francuzi bo Pablo Agüero pochodzi z małej wioski w Patagonii (to w Argentynie jest).

Czy to przypadek że w Patagonii? No chyba nie do końca. Bo ….

Kleks i wynalazek Filipa Golarza

Przygłup Kleks i Wynalazek Filipa Golarza – czyli jak zarżnąć bajki

Druga cześć Nowego Kleksa – to konsekwentne dzieło Kai Rogacz i Agnieszki Osipy, czyli dwóch utalentowanych kostiumolożek. Kroczą one wytrwale wytyczoną przez siebie ścieżką twórczą podporządkowując sobie wszystkie pozostałe pomniejsze elementy dzieła: fabułę, aktorstwo, obraz, muzykę. Jest tylko jeden element którego niestety jeszcze nie można sobie podporządkować – to widz. Ale i nad tym się pracuje i w sumie fabuła drugiej części Kleksa zatytułowanej Kleks i Wynalazek Filipa Golarza – to pewnego rodzaju poszukiwanie złotej metody manipulowania widzem.

1 2 3 4